Konbanwa ! Po pierwsze wielkie przeprosiny za dużą nieobecność. Koniec szkoły, oceny i te sprawy. xD
Pisanie Kwiatu miłości ostatnio słabo mi idzie, a że przybiegło sobie nowe opowiadanie do mnie postanowiłam je opublikować. Na razie zamieszczam tylko prolog, ale mam nadzieję, że wam się spodoba ! :D
PROLOG
Piekło przez wielu ludzi uznawane jest za miejsce pełne strachu i bólu. Znając opowieści mówi się, że człowiek, który trafia do piekła nigdy nie pozna szczęścia. A sam Szatan jest ucieleśnieniem wszelkiego zła. Prawda jest inna. Chciałbym wam opowiedzieć moją historię. Nie jest to zwykła bajeczka. Jest to opowieść o dziedzicu dwóch światów. Nieba i piekła. Chłopak zrodzony z demona i anioła...
***************
"Demon, potwór, dziwak!". "Kochanie nie zbliżaj się do niego, to potwór!" Mały chłopczyk, na oko sześć, siedem lat siedział na schodkach sierocińca ze załzawionymi oczkami. Znowu ludzie go wyzywali. A przecież to zwykły chłopiec. Nikogo nigdy nie skrzywdził. Zbliżała się noc, jednak on nadal nie wracał do środka. Wolał przyglądać się w gwiazdy. Zawsze wydawało mu się, że na gwiazdach siedzą małe aniołki i go obserwują. Nagle usłyszał szmer i podniósł szybko główkę. To co zobaczył przeraziło go nie na żarty. Dorosły mężczyzna, z szatańskim uśmiechem zbliżał się do niego z nożem w ręku. Chłopiec chciał uciec, lecz nie mógł. Nogi odmawiały posłuszeństwa. Siedział tak i czekał. W końcu mężczyzna zaatakował.
- Aaaa ! - siedemnastoletni chłopak podniósł się do pionu. Był cały spocony. Znowu przyśnił mu się ten koszmar.
- Naru-chan, wszystko w porządku ?! - do pokoju blondwłosego chłopaka wbiegł dziewięcioogoniasty lis. Wskoczył na łóżko i przyglądał się wracającej do kolorów twarzy braciszka.
- Tak, tak. Przepraszam, że cię obudziłem. Zapomniałem się zmienić i znowu miałem ten koszmar. - spojrzał na zegarek- Wiesz, chyba powinniśmy zacząć szykować się do szkoły. Jest już w za dwadzieścia siódma.
- Masz rację, to ja idę zrobić śniadanie a ty sie pierwszy umyj.
"Dobrze, że cie mam" pomyślał. Kurama, bo tak na imię ma starszy brat Naruto, także chodzi do liceum. Jest w drugiej klasie, bo na szczęście jako człowiek wygląda niewiele starzej od blondyna. W rzeczywistości jest o całe 500 lat starszy. Jako Kitsune posiada 9 ogonów. O jeden mniej od brata. Teraz on jest następcą tronu w świecie demonów. Ale to dopiero jak Killer B i ośmioogoniastemu znudzi się panowanie. No i oczywiście jak skończy się wojna. Jaka wojna zapytacie. Otóż Aniołowie zbuntowali się przeciwko demonom. Powodem zaburzenia spokoju była przepowiednia. A mówi ona : " Ten zrodzony z demona i anioła siądzie po obu stronach tronu. Przewyższy on swą potęgą samego Szatana i Boga. A swymi dziesięcioma ogonami złączy świat ludzi, demonów i aniołów. "
- Oj Uzumaki, nieźle się wkopałeś. - powiedział do swego odbicia po czym zszedł do brata.
- Sasuke dzwonił. Za 10 minut będa tu razem z Itachim.
Ahh no tak jest jeszcze Sasuke Uchiha. Wysoki i przystojny brunet. Zwykły człowiek. Jego chłopak.
- Oj naprawde nieźle się wkopałem.
piątek, 23 maja 2014
piątek, 28 marca 2014
To nie tak, że żałuje.
Konbanwa ponownie ! Tym razem moja miniatura napisana... tak po prostu. Umieszczam ją ponieważ nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, a coś SasuNaru by się przydało. XD Mam nadzieję, że mnie za nią nie zjecie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To nie jest tak, że żałuję. Jestem Hokage, wszyscy mnie
szanują, czego zawsze pragnąłem, mam wielu przyjaciół, a także syna. Wioska po
wojnie stała się jeszcze większa i piękniejsza niż dotychczas. Posiadamy wielu
wspaniałych shinobi, nawet Kurama zyskał poparcie ludzi. Ale ty tego nie wiesz.
To nie jest tak, że żałuję. Obito i Orochimaru wrócili z nami do wioski. Jestem szczęśliwy z tego powodu, gdyż sam Kakashi płakał ze szczęścia na wieść o tym. W przypływie szczęścia sensei pokazał nam swoją twarz. Wcale, nie jest tak przystojny jak wszyscy mówią. Ale ty tego nie widzisz.
To nie tak, że żałuję. Niedługo biorę ślub. Przyjadą wszyscy Kage, by poznać moją „wybrankę”. Kocham ją, chociaż jest to druga osoba, którą szczerze pokochałem. Nawet mój ojciec, który przez technikę ożywienia jednak został na świecie, jest szczęśliwy, że mam kogoś. Chociaż zna prawdę. Ale ty się nie cieszysz.
To nie tak, że żałuję. Co noc mam koszmar. Ten, w którym widzę jak twoje ciało swobodnie opada na ziemię. Widzę jak coś szepczesz, lecz nie mogę tego dosłyszeć. W uszach brzęczy mi jedynie okrutny śmiech Madary. Twojego wuja. Lecz gdy w końcu dociera do mnie twój szept, moje serce rozpada się na milion kawałeczków. W szale zabijam Madarę, przez co wygrywamy wojnę i zostaję okrzyknięty bohaterem. Ale ty tego nie pamiętasz.
To nie tak, że żałuję. Codziennie odwiedzam twój grób i kładę twoje ulubione kwiaty. Niebieskie hiacynty. Kochałeś je z powodu ich koloru. Nigdy nie rozumiałem, dlaczego. Lecz teraz już wiem.
Dziękuję, że powiedziałeś mi prawdę. Dziękuję, że mnie zmieniłeś. Dziękuję, że przy mnie byłeś. Dziękuję, że mnie kochałeś.
To nie tak, że żałuję, że cię pokochałem.
To nie jest tak, że żałuję. Obito i Orochimaru wrócili z nami do wioski. Jestem szczęśliwy z tego powodu, gdyż sam Kakashi płakał ze szczęścia na wieść o tym. W przypływie szczęścia sensei pokazał nam swoją twarz. Wcale, nie jest tak przystojny jak wszyscy mówią. Ale ty tego nie widzisz.
To nie tak, że żałuję. Niedługo biorę ślub. Przyjadą wszyscy Kage, by poznać moją „wybrankę”. Kocham ją, chociaż jest to druga osoba, którą szczerze pokochałem. Nawet mój ojciec, który przez technikę ożywienia jednak został na świecie, jest szczęśliwy, że mam kogoś. Chociaż zna prawdę. Ale ty się nie cieszysz.
To nie tak, że żałuję. Co noc mam koszmar. Ten, w którym widzę jak twoje ciało swobodnie opada na ziemię. Widzę jak coś szepczesz, lecz nie mogę tego dosłyszeć. W uszach brzęczy mi jedynie okrutny śmiech Madary. Twojego wuja. Lecz gdy w końcu dociera do mnie twój szept, moje serce rozpada się na milion kawałeczków. W szale zabijam Madarę, przez co wygrywamy wojnę i zostaję okrzyknięty bohaterem. Ale ty tego nie pamiętasz.
To nie tak, że żałuję. Codziennie odwiedzam twój grób i kładę twoje ulubione kwiaty. Niebieskie hiacynty. Kochałeś je z powodu ich koloru. Nigdy nie rozumiałem, dlaczego. Lecz teraz już wiem.
Dziękuję, że powiedziałeś mi prawdę. Dziękuję, że mnie zmieniłeś. Dziękuję, że przy mnie byłeś. Dziękuję, że mnie kochałeś.
To nie tak, że żałuję, że cię pokochałem.
Opowieść
Ohayo, teraz tak z innej beczki. Miniaturka jaką dodaję, nie jest mojej roboty lecz mojej przyjaciółki. Chciałam ją udostępnić także na swoim blogu ponieważ uważam to za coś wartego uwagi. Możecie uznać to za głupotę, albo za coś wartościowego. Mogę wam powiedzieć, że ja wierzę w to co jest w tej miniaturce bo sama jestem jej częścią. Ale co ja wam będę tak ględziła. XD Życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio spotkałam się z moją dawną przyjaciółką. Nie widziałyśmy się dobrych parę lat. Zapytałam co u niej, a ona opowiedziała mi swoją historię. Oto ona:
"Cześć, to ja. Jak się nazywam? Tego nie zdradzę. Chciałabym dziś opowiedzieć pewną historię. Historię, która przydarzyła się mi samej. Historię nieskończoną, bo resztę napisał los."
"Każdy kto to czyta zna zapewne film pt.: "Strażnicy Marzeń". Fajna bajeczka, prawda? No cóż, dla mnie była nowym początkiem."
"Może najpierw przybliżę wam kim byłam przed styczniem 2013 roku. Sztywna, pilnie ucząca się i rozsądna dziewczyna. Nie było we mnie ani trochę szaleństwa. Wszystko zmieniło się po tym, jak obejrzałam ten film."
"To spadło jak grom z jasnego nieba. Wtedy uwierzyłam w Jacka. Moim marzeniem było spotkanie go. Zaczęłam snuć wiele historii i wydarzeń. Niestety, w tamtym momencie stało się także coś strasznego. Coś, czego nikt się nie spodziewał"
"Przyjmijmy roboczo, że mam na imię Karolina. Jak już mówiłam, zmieniałam się nie do poznania. Ja uważam, że na lepsze. Niestety, ta stara Karolina była mi potrzebna. Miała moje wspomnienia, wiedze i rozsądek, dlatego nie pozwoliłam jej zniknąć. Żyłyśmy razem w względnym pokoju. Ona miała swoje zadania, a ja swoje. Nie podobało jej się tylko, że to było moje życie."
"Nawet gdy zaczęłam wierzyć w Wielką Czwórkę nie przeszkadzało to jej, aż tak bardzo. Dopiero data: 26.01.2014r. przyniosła Armagedon. Wtedy to moja przyjaciółka oznajmiła mi, że jest córką Otosana, że wszystko w co do tej pory wierzyłam jest prawdą. Zaufałam jej i zaczęłam pomagać. Oczywiście nie spodobało się to starej Karolinie."
"Bunt był dla mnie niezauważalny. Powoli przejmowała nade mną kontrolę. Wpływała na moje zachowania lecz ja nie potrafiłam tego dostrzec. W końcu doszło do konfrontacji."
"18.03.2014r.. późną nocą grałam sobie na telefonie. Nagle naszły mnie okropne myśli. Z sekundy na sekundę przestawałam wierzyć w to co było dla mnie najważniejsze. To było zbyt bolesne. Napisałam do mojej przyjaciółki, że to koniec, że nie wierzę już w Strażników ani w nic co mówiła. Trwało to 12 minut po których wróciłam do zmysłów. Ona na szczęście zrozumiała.
"Niestety, od tamtej chwili konflikt został otwarty. Każdego dnia kłócę się z nią paręnaście razy. Nie jest to łatwe. Tracę przez wspomnienia, rozsądek i wiedze. Zdarzają się momenty w których nie potrafię powiedzieć kim jestem i jak się nazywam. Nie wiem co będzie dalej ale wiem jedno. Nigdy nie przestanę wierzyć. To jest cały mój świat."
Od razu uprzedzę wasze pytania. TA HISTORIA JEST AUTENTYCZNA!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio spotkałam się z moją dawną przyjaciółką. Nie widziałyśmy się dobrych parę lat. Zapytałam co u niej, a ona opowiedziała mi swoją historię. Oto ona:
"Cześć, to ja. Jak się nazywam? Tego nie zdradzę. Chciałabym dziś opowiedzieć pewną historię. Historię, która przydarzyła się mi samej. Historię nieskończoną, bo resztę napisał los."
"Każdy kto to czyta zna zapewne film pt.: "Strażnicy Marzeń". Fajna bajeczka, prawda? No cóż, dla mnie była nowym początkiem."
"Może najpierw przybliżę wam kim byłam przed styczniem 2013 roku. Sztywna, pilnie ucząca się i rozsądna dziewczyna. Nie było we mnie ani trochę szaleństwa. Wszystko zmieniło się po tym, jak obejrzałam ten film."
"To spadło jak grom z jasnego nieba. Wtedy uwierzyłam w Jacka. Moim marzeniem było spotkanie go. Zaczęłam snuć wiele historii i wydarzeń. Niestety, w tamtym momencie stało się także coś strasznego. Coś, czego nikt się nie spodziewał"
"Przyjmijmy roboczo, że mam na imię Karolina. Jak już mówiłam, zmieniałam się nie do poznania. Ja uważam, że na lepsze. Niestety, ta stara Karolina była mi potrzebna. Miała moje wspomnienia, wiedze i rozsądek, dlatego nie pozwoliłam jej zniknąć. Żyłyśmy razem w względnym pokoju. Ona miała swoje zadania, a ja swoje. Nie podobało jej się tylko, że to było moje życie."
"Nawet gdy zaczęłam wierzyć w Wielką Czwórkę nie przeszkadzało to jej, aż tak bardzo. Dopiero data: 26.01.2014r. przyniosła Armagedon. Wtedy to moja przyjaciółka oznajmiła mi, że jest córką Otosana, że wszystko w co do tej pory wierzyłam jest prawdą. Zaufałam jej i zaczęłam pomagać. Oczywiście nie spodobało się to starej Karolinie."
"Bunt był dla mnie niezauważalny. Powoli przejmowała nade mną kontrolę. Wpływała na moje zachowania lecz ja nie potrafiłam tego dostrzec. W końcu doszło do konfrontacji."
"18.03.2014r.. późną nocą grałam sobie na telefonie. Nagle naszły mnie okropne myśli. Z sekundy na sekundę przestawałam wierzyć w to co było dla mnie najważniejsze. To było zbyt bolesne. Napisałam do mojej przyjaciółki, że to koniec, że nie wierzę już w Strażników ani w nic co mówiła. Trwało to 12 minut po których wróciłam do zmysłów. Ona na szczęście zrozumiała.
"Niestety, od tamtej chwili konflikt został otwarty. Każdego dnia kłócę się z nią paręnaście razy. Nie jest to łatwe. Tracę przez wspomnienia, rozsądek i wiedze. Zdarzają się momenty w których nie potrafię powiedzieć kim jestem i jak się nazywam. Nie wiem co będzie dalej ale wiem jedno. Nigdy nie przestanę wierzyć. To jest cały mój świat."
Od razu uprzedzę wasze pytania. TA HISTORIA JEST AUTENTYCZNA!!!
środa, 12 marca 2014
Rozdział 7
OHAYO ! Wiem, że jakiś czas nie było nowego rozdziału, ale to dlatego, że miałam lenia... No cóż każdemu się zdarza mam nadzieję że nie będziecie źli, więc proszę oto nowy rozdział ! ~Naruko
********************************************************************
********************************************************************
- Ostatni
pacjent na dziś ?
- Hai. Na szczęście ostatni. Jakoś wszyscy teraz zrobili się strasznie upierdliwi. – odpowiedziała różowo włosa przyjaciółce.
- Hahaha właśnie zabrzmiałaś jak Shika. – twarz Ino rozjaśnił uśmiech- Hmmm… Ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałaś na swoich pacjentów. Czyżby coś się stało ?
Haruno zarumieniła się lekko. No, bo jak wytłumaczy, że strasznie martwi się o Naruto ? W końcu są przyjaciółmi, więc to normalne. Ale ona czyje się jakby ktoś odebrał jej kawałek siebie.
- Ano, bo wiesz… Naruto – wyszeptała cicho
- Ej Sakura, nie martw się wszystko będzie z nim dobrze. Wiesz przecież, że zawsze szybko zdrowiał.
- No tak tak, ale wiesz tym ra…
- Oi, Sakura ! – usłyszały krzyk rudowłosego przyjaciela Uzumakiego. Obie odwróciły się w jego stronę i zamarły.
- Sa..Sasuke-kun ?!
- Brawo zgadłaś ! A teraz przestań się gapić jak na jakiś cud tylko weź go ocuć ! Lekki to on nie jest. – powiedział poirytowany.
- H-Hai. A..ale co się stało ?
- Teraz to nie ważne. Ocuć go bo musi iść do Tsunade. – poirytowanie Gaary rosło z sekundy na sekundę. Dziewczyna widząc to zaczęło budzić bruneta. W końcu zły jinchuuriki to niebezpieczny jinchuuriki. Mineło niecałe pięć minut, a chłopak wracał do żywych.
- No w końcu ! Wiesz, jak ja się przestraszyłem jak mi zemdlałeś ?! Wystarczyło mi, że bałem się o Naru ! – krzyczał No Sabaku – I przejdź na dietę grubasie jeden !
- Przepraszam – szepnął Sasuke
- I nawet nie… czekaj co ? – zdziwił się. Czy Uchiha właśnie go przeprosił ?
- Powiedziałem, że przepraszam. – szepnął ponownie.
- Ehhh.. no dobra. Przeżyję. A teraz chodź, trzeba Cię pokazać Hokage. – złapał chłopaka za rękę i po chwili pojawili się przed gabinetem saninki.
- Wejść !- usłyszeli donośny głos kobiety.
- Ohayo Tsu ! Masz gościa. – krzyknął na wejściu czerownowłosy. „Zupełnie jak Naruto” pomyślała. – Uchiha właź !
Powiedział, po czym do Sali wkroczył brunet. Czuł się niepewnie. W końcu jest zdrajcą, więc nie wie, czego ma się spodziewać.
- Ohayo Hokage-sama. – przywitał się. W końcu tego wyczekuje kultura. A on jest Uchiha. – Chciałbym prosić o ponowne przyjęcie do wioski.
- Dobra. Zamieszkać możesz znów w swojej posia…
- Przepraszam, Hokage że się wtrącam. Ale naprawdę mogę wrócić ?
- Uchiha, nie lubię cię i owszem. Ale jesteś ważny dla Naruto, więc przymknę oko na to i owo. A z resztą zabiłeś Orochimaru. Wioska jest ci coś wdzięczna. – powiedziała uśmiechając się lekko.
- A co ze starszyzną ? – zapytał widząc grymas na twarzy Godaime.
- Cóż z tym może być problem. Ale pogrozi im się, że Gaara i Naruto uciekną z wioski, jeśli się nie zgodzą i będą potulni jak baranki. – uśmiechnęła się złowieszczo. – Dobrze, więc podpisz parę papierków i możesz się zbierać.
- Hai Hokage-sama. – powiedział Sasuke, po czym złapał za papiery do podpisania.
************************************************************************
„Gdzie ja jestem?” pomyślał blondyn. Rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się na wielkiej polanie. Wszędzie były piękne kwiaty i drzewa. Słońce świeciło tu mocno, ale lekki wiaterek sprawiał, że nie pociło się niczym świnie.
- Ne, Kyu ! Jesteś tu ? – krzyknął w przestrzeń. Po chwili pojawił się przed nim wysoki mężczyzna. Miał długie czerwone włosy i oczy. Na policzkach widniały lisie blizny podobne do tych blondyna.
- Czyli jesteś. Wiesz może gdzie jesteśmy ? – blondyn uśmiechnął się do przyjaciela.
- Hai. – odpowiedział Kurama
- A mógłbyś mi powiedzieć ?
- Hai.
- No to może powiesz ?! – krzyknął Naru
- Ale co ? – Bijuu udał niewiniątko.
- Nie denerwuj mnie ty ruda wiewiórko ! – krzyknął a w jego prawej ręce zaczął rosnąć Rasengan.
- Dobra dobra, młody weź się opanuj bo ci żyłka pęknie. – zaśmiał się demon. – Ktoś chciał z tobą porozmawiać, więc zciągnął nas tu za pomocą genjutsu. Widocznie albo miał szczęście, albo to on ciebie zaatakował.
- Co ? Co masz na myśli ?
- Mówię, że tego typu genjutsu można wykonać tylko na osobie, która jest w śpiączce.
- Kyuubi ma rację – usłyszeli głos za sobą
- I-Itachi !
- Witaj Naruto.
- Co ty tu robisz ? – spytał blondyn opanowując swoje emocje.
- Mam do ciebie prośbę. Chciałbym abyś pomógł mi wrócić do wioski. – powiedział długowłosy brunet.
- Ale przecież wiesz, że oni cię nie przyjmą.
- Muszę przyznać ci rację. Ale tak naprawdę jestem niewinny…
- Wiem Sasuke mi powiedział. – uśmiechnął się lekko – Ale jednak nie znam całej historii.
- Pokaże ci ją. Spójrz mi w oczy. – zarządził – Mangekyo Sharingan
***************************************************************************
- Hiruzenie, wiesz przecież, że oni zaraz rozpętają nam piekło ! W końcu to Uchiha ! – krzyknął jakiś mężczyzna. „Strasznie przypomina mi Danzou” pomyślał blondyn.
- Danzou- „O miałem rację” uśmiechnął się do siebie- dajmy im szansę. Przecież nie wszyscy tacy są. Weź na przykład obecnego tu z nami Itachiego. – wszyscy spojrzeli na młodszą wersję bruneta.
- Starszyzna się ze mną zgadza Hiruzenie. – powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do Uchihy- Młodzieńcze, albo ty ich się pozbędziesz, albo zrobią to moi podwładni. A mogę ci obiecać, że oni nie oszczędzą nikogo. Nawet twojego małego ototou. – uśmiechnął się wrednie – Więc wybieraj Itachi.
- Zajmę się tym. – powiedział po czym zniknął w białej chmurze dymu.
***************************************************************************
- Czyli to starszyzna zadecydowała o śmierci całego klanu ? – zapytał dotąd milczący demon .
- Tak. A ja głupi dałem się podejść. Nie wiem czy można mnie winić za to, że wykonałem rozkaz i chciałem chronić braciszka.
- Wiesz co łasico ? Pomogę ci ! W końcu będzie spokój w wiosce.
- Dziękuje Naruto. A właśnie. Mam dla ciebie wiadomość. Za jakieś 5,6 dni wybudzisz się ze śpiączki, a w tym czasie prosiłbym cię abyś przeczytał te zwoje. – rzucił mu parę zwoi- Po przeczytaniu będziecie wiedzieć co musicie zrobić. A teraz przepraszam, ale muszę już was pożegnać. – uśmiechnął się- Do zobaczenia Naru- chan, Kyuubi.
- Cześć- powiedzieli obaj, po czym spojrzeli na zwoje- „Dla Nruto” , „Klan Uzumaki”, „Klan Namikaze”, „Kekkei Genkai” – przeczytał blondyn.
-Jak myślisz, o co w tym chodzi ?
- Nie wiem, młody. Przeczytajmy to się dowiemy. – jak powiedział tak zrobili.
- Hai. Na szczęście ostatni. Jakoś wszyscy teraz zrobili się strasznie upierdliwi. – odpowiedziała różowo włosa przyjaciółce.
- Hahaha właśnie zabrzmiałaś jak Shika. – twarz Ino rozjaśnił uśmiech- Hmmm… Ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałaś na swoich pacjentów. Czyżby coś się stało ?
Haruno zarumieniła się lekko. No, bo jak wytłumaczy, że strasznie martwi się o Naruto ? W końcu są przyjaciółmi, więc to normalne. Ale ona czyje się jakby ktoś odebrał jej kawałek siebie.
- Ano, bo wiesz… Naruto – wyszeptała cicho
- Ej Sakura, nie martw się wszystko będzie z nim dobrze. Wiesz przecież, że zawsze szybko zdrowiał.
- No tak tak, ale wiesz tym ra…
- Oi, Sakura ! – usłyszały krzyk rudowłosego przyjaciela Uzumakiego. Obie odwróciły się w jego stronę i zamarły.
- Sa..Sasuke-kun ?!
- Brawo zgadłaś ! A teraz przestań się gapić jak na jakiś cud tylko weź go ocuć ! Lekki to on nie jest. – powiedział poirytowany.
- H-Hai. A..ale co się stało ?
- Teraz to nie ważne. Ocuć go bo musi iść do Tsunade. – poirytowanie Gaary rosło z sekundy na sekundę. Dziewczyna widząc to zaczęło budzić bruneta. W końcu zły jinchuuriki to niebezpieczny jinchuuriki. Mineło niecałe pięć minut, a chłopak wracał do żywych.
- No w końcu ! Wiesz, jak ja się przestraszyłem jak mi zemdlałeś ?! Wystarczyło mi, że bałem się o Naru ! – krzyczał No Sabaku – I przejdź na dietę grubasie jeden !
- Przepraszam – szepnął Sasuke
- I nawet nie… czekaj co ? – zdziwił się. Czy Uchiha właśnie go przeprosił ?
- Powiedziałem, że przepraszam. – szepnął ponownie.
- Ehhh.. no dobra. Przeżyję. A teraz chodź, trzeba Cię pokazać Hokage. – złapał chłopaka za rękę i po chwili pojawili się przed gabinetem saninki.
- Wejść !- usłyszeli donośny głos kobiety.
- Ohayo Tsu ! Masz gościa. – krzyknął na wejściu czerownowłosy. „Zupełnie jak Naruto” pomyślała. – Uchiha właź !
Powiedział, po czym do Sali wkroczył brunet. Czuł się niepewnie. W końcu jest zdrajcą, więc nie wie, czego ma się spodziewać.
- Ohayo Hokage-sama. – przywitał się. W końcu tego wyczekuje kultura. A on jest Uchiha. – Chciałbym prosić o ponowne przyjęcie do wioski.
- Dobra. Zamieszkać możesz znów w swojej posia…
- Przepraszam, Hokage że się wtrącam. Ale naprawdę mogę wrócić ?
- Uchiha, nie lubię cię i owszem. Ale jesteś ważny dla Naruto, więc przymknę oko na to i owo. A z resztą zabiłeś Orochimaru. Wioska jest ci coś wdzięczna. – powiedziała uśmiechając się lekko.
- A co ze starszyzną ? – zapytał widząc grymas na twarzy Godaime.
- Cóż z tym może być problem. Ale pogrozi im się, że Gaara i Naruto uciekną z wioski, jeśli się nie zgodzą i będą potulni jak baranki. – uśmiechnęła się złowieszczo. – Dobrze, więc podpisz parę papierków i możesz się zbierać.
- Hai Hokage-sama. – powiedział Sasuke, po czym złapał za papiery do podpisania.
************************************************************************
„Gdzie ja jestem?” pomyślał blondyn. Rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się na wielkiej polanie. Wszędzie były piękne kwiaty i drzewa. Słońce świeciło tu mocno, ale lekki wiaterek sprawiał, że nie pociło się niczym świnie.
- Ne, Kyu ! Jesteś tu ? – krzyknął w przestrzeń. Po chwili pojawił się przed nim wysoki mężczyzna. Miał długie czerwone włosy i oczy. Na policzkach widniały lisie blizny podobne do tych blondyna.
- Czyli jesteś. Wiesz może gdzie jesteśmy ? – blondyn uśmiechnął się do przyjaciela.
- Hai. – odpowiedział Kurama
- A mógłbyś mi powiedzieć ?
- Hai.
- No to może powiesz ?! – krzyknął Naru
- Ale co ? – Bijuu udał niewiniątko.
- Nie denerwuj mnie ty ruda wiewiórko ! – krzyknął a w jego prawej ręce zaczął rosnąć Rasengan.
- Dobra dobra, młody weź się opanuj bo ci żyłka pęknie. – zaśmiał się demon. – Ktoś chciał z tobą porozmawiać, więc zciągnął nas tu za pomocą genjutsu. Widocznie albo miał szczęście, albo to on ciebie zaatakował.
- Co ? Co masz na myśli ?
- Mówię, że tego typu genjutsu można wykonać tylko na osobie, która jest w śpiączce.
- Kyuubi ma rację – usłyszeli głos za sobą
- I-Itachi !
- Witaj Naruto.
- Co ty tu robisz ? – spytał blondyn opanowując swoje emocje.
- Mam do ciebie prośbę. Chciałbym abyś pomógł mi wrócić do wioski. – powiedział długowłosy brunet.
- Ale przecież wiesz, że oni cię nie przyjmą.
- Muszę przyznać ci rację. Ale tak naprawdę jestem niewinny…
- Wiem Sasuke mi powiedział. – uśmiechnął się lekko – Ale jednak nie znam całej historii.
- Pokaże ci ją. Spójrz mi w oczy. – zarządził – Mangekyo Sharingan
***************************************************************************
- Hiruzenie, wiesz przecież, że oni zaraz rozpętają nam piekło ! W końcu to Uchiha ! – krzyknął jakiś mężczyzna. „Strasznie przypomina mi Danzou” pomyślał blondyn.
- Danzou- „O miałem rację” uśmiechnął się do siebie- dajmy im szansę. Przecież nie wszyscy tacy są. Weź na przykład obecnego tu z nami Itachiego. – wszyscy spojrzeli na młodszą wersję bruneta.
- Starszyzna się ze mną zgadza Hiruzenie. – powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do Uchihy- Młodzieńcze, albo ty ich się pozbędziesz, albo zrobią to moi podwładni. A mogę ci obiecać, że oni nie oszczędzą nikogo. Nawet twojego małego ototou. – uśmiechnął się wrednie – Więc wybieraj Itachi.
- Zajmę się tym. – powiedział po czym zniknął w białej chmurze dymu.
***************************************************************************
- Czyli to starszyzna zadecydowała o śmierci całego klanu ? – zapytał dotąd milczący demon .
- Tak. A ja głupi dałem się podejść. Nie wiem czy można mnie winić za to, że wykonałem rozkaz i chciałem chronić braciszka.
- Wiesz co łasico ? Pomogę ci ! W końcu będzie spokój w wiosce.
- Dziękuje Naruto. A właśnie. Mam dla ciebie wiadomość. Za jakieś 5,6 dni wybudzisz się ze śpiączki, a w tym czasie prosiłbym cię abyś przeczytał te zwoje. – rzucił mu parę zwoi- Po przeczytaniu będziecie wiedzieć co musicie zrobić. A teraz przepraszam, ale muszę już was pożegnać. – uśmiechnął się- Do zobaczenia Naru- chan, Kyuubi.
- Cześć- powiedzieli obaj, po czym spojrzeli na zwoje- „Dla Nruto” , „Klan Uzumaki”, „Klan Namikaze”, „Kekkei Genkai” – przeczytał blondyn.
-Jak myślisz, o co w tym chodzi ?
- Nie wiem, młody. Przeczytajmy to się dowiemy. – jak powiedział tak zrobili.
poniedziałek, 24 lutego 2014
Hmm....
Konbanwa !
Wiecie, tak zastanawiałam się, czy chcecie by akcja leciała szybciej ( wiecie, że zaraz wskoczą sobie do łóżek XD ) czy może taka wolniejsza ? Oczywiście, niezależnie co wybierzecie to Naru na samym początku będzie miał pewne opory przed Sasuke, ale od czego jest kochany Gaara ? XD Tak więc, napiszcie w komach jak wolicie, a ja spełnie wasze marzenie ! =^.^=
Wiecie, tak zastanawiałam się, czy chcecie by akcja leciała szybciej ( wiecie, że zaraz wskoczą sobie do łóżek XD ) czy może taka wolniejsza ? Oczywiście, niezależnie co wybierzecie to Naru na samym początku będzie miał pewne opory przed Sasuke, ale od czego jest kochany Gaara ? XD Tak więc, napiszcie w komach jak wolicie, a ja spełnie wasze marzenie ! =^.^=
piątek, 21 lutego 2014
LIEBSTER BLOG AWARD
Nominowała mnie Paulina Ławniczek z bloga http://sogno-quattro-grandi.blogspot.com/
Co to jest Liebster Blog Award ?
"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana też blogom o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwości do ich
rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,
która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz,im 11 pytań. Nie wolno nominować blog, który Cię nominował"
Odpowiedzi:
1. Co było twoją inspiracją do stworzenia bloga ?
Właściwie to, sama nie wiem. XD Jestem zagorzałą fanką Naru i jakoś tak samo z siebie wyszło mi SasuNaru.
2. Czy wierzysz w Jacka Frosta ?
Jasne ! Mam z nim nawet dobre układy :D
3. Czy sądzisz, że demony istnieją ?
Wielu ludzi uważa, że nie, że demony itp. to tylko mity. Ale ja uważam inaczej. Wierzę w demony i podobne im stworzenia. W końcu gdyby ich nie było to skąd były by te wszystkie mity i legendy. :D
4. Jaki jest twój ulubiony film ?
Hmmm.... Dużo by wymieniać. :D Ale szczególnie uwielbiam "Piraci z Karaibów."
5. W jakich sytuacjach najczęściej przychodzą ci pomysły na pisanie ?
Przed snem, no chyba, że jest nowy odcinek Naruto i były momenty SasuNaru.
6. Czego najbardziej się boisz ?
Hmmm... właściwie to chyba nieakceptowania mojej osoby.
7. Co było twoim największym błędem jaki popełniłaś w życiu ?
Powiedzenie mamie ( podczas kłótni), że jej nienawidzę. :c
8. Jakiej muzyki słuchasz ?
Właściwie to każdej. Ale teraz bardziej do gustu przypadają mi mocniejsze kawałki typu Rock.
9. Lubisz oglądać bajki ?
Tak ! W końcu każdy z nas w głębi nadal jest dzieckiem. :D
10. Jakie jest twoje największe marzenie ?
Od dłuższego czasu marzy mi się wyjazd do Japonii, więc uznajmy że to moje marzenie. XD
11. Co oprócz pisania jest twoją pasją ?
Na pewno siatkówka, pływanie i rysowanie.
Pytania:
1. Czy nominacja jest dla ciebie jakimś wyróżnieniem ?
2. Co sprawiło, że zaczęłaś pisać ?
3. Co sądzisz o ludziach wyznających wiarę Boga lub Króla Piekieł ?
4. Jesteś tolerancyjna ?
5. Jaki tytuł nosi twoja ulubiona książka ?
6. Jakiej muzyki słuchasz ?
7. Gdybyś mogła cofnąć czas i zmienić coś w swoim życiu co by to było ?
8. Jakie jest twoje marzenie ?
9. Wierzysz w wampiry, wilkołaki, demony i inne stworzenia tego typu ?
10. Posiadasz rodzeństwo ?
11. Czy cieszysz się z zostania nominowanym ?
Nominuję:
1. http://bcgroan.blogspot.com/
Pytania:
1. Czy nominacja jest dla ciebie jakimś wyróżnieniem ?
2. Co sprawiło, że zaczęłaś pisać ?
3. Co sądzisz o ludziach wyznających wiarę Boga lub Króla Piekieł ?
4. Jesteś tolerancyjna ?
5. Jaki tytuł nosi twoja ulubiona książka ?
6. Jakiej muzyki słuchasz ?
7. Gdybyś mogła cofnąć czas i zmienić coś w swoim życiu co by to było ?
8. Jakie jest twoje marzenie ?
9. Wierzysz w wampiry, wilkołaki, demony i inne stworzenia tego typu ?
10. Posiadasz rodzeństwo ?
11. Czy cieszysz się z zostania nominowanym ?
Nominuję:
1. http://bcgroan.blogspot.com/
2.http://sasunaru-siruwia.blogspot.com/2013/12/tytu-merry-call-gatunek-humor-eventowy.html
3.http://rozne-historie-yaoi-by-yaoixgrelka-i-by kushi.blog.onet.pl/2009/05/15/sasunaru/#respond
4. http://obsession-yaoi-yuuki.blogspot.com/2013/05/drarry-one-shot.html
5. http://naruto-namikaze-i-kurama.blog.onet.pl/
6. http://opka-by-shinobi-chan.blogspot.com/2012/04/v-pacz-demona-ja-wiem.html
7. http://naruto-kyuubi-lord.blog.onet.pl/2013/02/03/uwaga/#respo
8. http://powrot-naruto.blog.onet.pl/2010/10/06/rozdzial-14-klotnia/comment-page-1/#comment-456
9. http://naruciak-story.blogspot.com/
10.http://inny-naruto.blogspot.com/2014/01/17-rozdzia.html?showComment=1393026922004#c7239925575702566950
11. http://sensei-naruto.blog.onet.pl/2008/03/03/1wioska-ukryta-we-mgle-i-team-5/
3.http://rozne-historie-yaoi-by-yaoixgrelka-i-by kushi.blog.onet.pl/2009/05/15/sasunaru/#respond
4. http://obsession-yaoi-yuuki.blogspot.com/2013/05/drarry-one-shot.html
5. http://naruto-namikaze-i-kurama.blog.onet.pl/
6. http://opka-by-shinobi-chan.blogspot.com/2012/04/v-pacz-demona-ja-wiem.html
7. http://naruto-kyuubi-lord.blog.onet.pl/2013/02/03/uwaga/#respo
8. http://powrot-naruto.blog.onet.pl/2010/10/06/rozdzial-14-klotnia/comment-page-1/#comment-456
9. http://naruciak-story.blogspot.com/
10.http://inny-naruto.blogspot.com/2014/01/17-rozdzia.html?showComment=1393026922004#c7239925575702566950
11. http://sensei-naruto.blog.onet.pl/2008/03/03/1wioska-ukryta-we-mgle-i-team-5/
piątek, 31 stycznia 2014
Rozdział 6
Siedzieli właśnie w gabinecie Tsunade opowiadając jej, co się stało. Godaime Hokage nie wyglądała w ogóle na zdziwioną. Za to rudzielec i inni znajomi Naruto byli wręcz wstrząśnięci sytuacją sprzed pół godziny. Nie rozumieli, co się stało.
- Wezwij ANBU – powiedziała do Shizune, na co ta skinęła głową i po chwili już była poza budynkiem. – Dobrze, przejdźmy do ważniejszej rzeczy. A mianowicie Naruto….
- Wszystko z nim w porządku ?! Nic mu nie jest ?! Co się z nim stało?!- pytania, które zadawali młodzi shinobi zalewały ją strumieniami. Nic nie rozumiała przez ten cały krzyk.
- Cisza ! – zagrzmiała waląc ręką w stół. Na ten wybuch w Sali zapanowała głucha cisza. Wszyscy wiedzieli, że nie wolno podpadać Hokage, gdy jest zła, a w szczególności, gdy jest zła ze względu na Naruto. Wiadome było w całej wiosce, że kobieta traktuje tego blondyna jak własnego syna. A teraz, gdy chłopak ledwo, co uszedł z życiem była jak rozjuszona tygrysica w klatce, która w każdej chwili może się otworzyć. – Ehhh… Naruto się wyliże z tego. Na szczęście kunai, który był celowany w jego serce ominął je o dosłownie milimetr. Gdyby nie to, to nawet czakra Lisa by mu nie pomogła – powiedziała cicho – Chłopak poleży jeszcze trochę w szpitalu, ponieważ nawet Kyuubiemu zejdzie się trochę na regeneracji ciała Naruto. A my będziemy musieli zrobić jeszcze parę badań. Na razie to wszystko. Możecie już iść. – powiedziała i gdy rudowłosy chłopak wraz z resztą przyjaciół zmierzał do wyjścia zatrzymał go głos Hokage. – Gaara ty zostań.
Oboje poczekali aż wszyscy opuszczą pomieszczenie, po czym chłopak chciał się odezwać, lecz przeszkodził mu w tym członek ANBU, który nagle pojawił się w gabinecie naprzeciwko biurka Tsunade.
- Wzywałaś mnie Hokage- sama ? – spytał ów osobnik.
- Tak mam dla ciebie zadanie. Zbierz paru zaufanych sobie i mnie ANBU i przeszukajcie wszystkie księgi i zwoje dotyczące misji i całego życia Minato i Kushiny.
- Jodaime Hokage ? – zdziwił się przybysz.
- Tak. To twoja misja. Gdy znajdziesz coś ciekawego zawiadom mnie o tym.
- Hai Hokage-sama. – powiedział, po czym zniknął w chmurze białego dymu z charakterystycznym „puff”.
- Dobrze wracając do ciebie – spojrzała na chłopca – Gdy odnosiliśmy Naruto do szpitala wypadł mu list. – mówiąc to ukazała chłopakowi kopertę, którą niedawno mu wręczała.
„O cholera ! Uchiha! Zupełnie o nim zapomniałem” pomyślał rudy. Tsunade zobaczyła, że chłopak nagle się spina.
- Stało się, co…
- Nie Hokage –sama. – przerwał jej – Naruto przyjął wiadomości nadzwyczaj normalnie. A teraz przepraszam, ale czy mógłbym już iść ? – spytał
- Rozumiem – piąta skinęła głową – tak, tak możesz już iść.
- Arigatou gozaimasu, sayo – krzyknął i po chwili już biegł w umówione miejsce spotkania z Sasuke. Miał ogromną nadzieję, że go tam jeszcze znajdzie. Gdy dotarł na miejsce, bruneta nigdzie nie było. „Cholera ! Uchiha kretynie gdzieś ty polazł ?!” krzyczał w myślach. Skupił się chwilę, lecz jego czakry też nie wyczuł. „Wygląda na to, że nie ma go w wiosce”
- Kurwa Naruto mnie zabije. – powiedział do siebie, po czym skupił się jeszcze bardziej by spróbować wyczuć, choć odrobinę czakry bruneta. Przez parę sekund nie mógł nic znaleźć, ale gdy przez jedną malutką chwilę poczuł moc Uchihy na wschodzie od razu poleciał za nim. Użył swojego piasku by dotrzeć szybciej. Gdy był coraz bliżej bardziej czuł Uchihe. W końcu, gdy go ujrzał wykrzyknął najgłośniej jak mógł.
- UCHIHA !!! – brunet drgnął słysząc głos No Sabaku, po czym odwrócił się do niego. Gaara widząc go od przodu mógł ujrzeć pusty wyraz oczy. To były oczy, które nie miały już nadziei. Na jego policzkach było widać było widać ślady łez, a usta zagryzałby ponownie się nie rozpłakać.
- Czego chciałeś – powiedział zmęczonym głosem. „On naprawdę go kocha” pomyślał.
- Wracaj do wioski.
- Po co? I tak mnie tam nienawidzą. A Naruto… – głos zaczął mu się łamać – on. On nie chce mnie znać.
- Matko, jaki z ciebie idiota. – krzyknął Gaara, przez co Sasuke spojrzał na niego jak na jakiegoś niespełna rozumu- Wszyscy w wiosce wciąż mają nadzieję, że wrócisz …. Sasuke. A Naru miał się z tobą spotkać , ale na moich urodzinach był no i szykował wszystko, a potem tamci ninja i Naruto on. – zaczął mówić na jednym wdechu, przez co wszystko brzmiało jak bełgot.
- Gaara! Powtórz tylko wolniej i spokojne.
- Ale jak tego nie da się powiedzieć spokojnie do cholery ! – wykrzyknął rudy
- Spróbuj – powiedział Sasuke
- Naru miał iść na spotkanie z tobą po podaniu tortu dla mnie. No, więc o północy dostałem tort i nagle zgasło światło, słyszeliśmy, że ktoś nas atakuje. Nie zdążyliśmy nawet złapać za broń, bo światło zostało zapalone. Ogólnie to nikt nie został nawet draśnięty, ale Naru… On został przybity do ściany a w sercu tkwił mu kunai. Teraz jest w szpitalu. – skończył swoją opowieść, po czym spojrzał na Uchihę, który był cały blady.
- Ej wszystko okej ? – spytał
- Zabierz mnie do wioski, do Naru – wyszeptał, po czym zemdlał wprost w jego ramiona. Gaara przestraszony szybko obejrzał go i z ulgą stwierdził, że zemdlał z szoku. „Cholera, co jest ?! Dzień straszenia Gaary ?” spytał sam siebie w myślach, po czym podążył z Sasuke w ramionach w stronę wioski.
- Wezwij ANBU – powiedziała do Shizune, na co ta skinęła głową i po chwili już była poza budynkiem. – Dobrze, przejdźmy do ważniejszej rzeczy. A mianowicie Naruto….
- Wszystko z nim w porządku ?! Nic mu nie jest ?! Co się z nim stało?!- pytania, które zadawali młodzi shinobi zalewały ją strumieniami. Nic nie rozumiała przez ten cały krzyk.
- Cisza ! – zagrzmiała waląc ręką w stół. Na ten wybuch w Sali zapanowała głucha cisza. Wszyscy wiedzieli, że nie wolno podpadać Hokage, gdy jest zła, a w szczególności, gdy jest zła ze względu na Naruto. Wiadome było w całej wiosce, że kobieta traktuje tego blondyna jak własnego syna. A teraz, gdy chłopak ledwo, co uszedł z życiem była jak rozjuszona tygrysica w klatce, która w każdej chwili może się otworzyć. – Ehhh… Naruto się wyliże z tego. Na szczęście kunai, który był celowany w jego serce ominął je o dosłownie milimetr. Gdyby nie to, to nawet czakra Lisa by mu nie pomogła – powiedziała cicho – Chłopak poleży jeszcze trochę w szpitalu, ponieważ nawet Kyuubiemu zejdzie się trochę na regeneracji ciała Naruto. A my będziemy musieli zrobić jeszcze parę badań. Na razie to wszystko. Możecie już iść. – powiedziała i gdy rudowłosy chłopak wraz z resztą przyjaciół zmierzał do wyjścia zatrzymał go głos Hokage. – Gaara ty zostań.
Oboje poczekali aż wszyscy opuszczą pomieszczenie, po czym chłopak chciał się odezwać, lecz przeszkodził mu w tym członek ANBU, który nagle pojawił się w gabinecie naprzeciwko biurka Tsunade.
- Wzywałaś mnie Hokage- sama ? – spytał ów osobnik.
- Tak mam dla ciebie zadanie. Zbierz paru zaufanych sobie i mnie ANBU i przeszukajcie wszystkie księgi i zwoje dotyczące misji i całego życia Minato i Kushiny.
- Jodaime Hokage ? – zdziwił się przybysz.
- Tak. To twoja misja. Gdy znajdziesz coś ciekawego zawiadom mnie o tym.
- Hai Hokage-sama. – powiedział, po czym zniknął w chmurze białego dymu z charakterystycznym „puff”.
- Dobrze wracając do ciebie – spojrzała na chłopca – Gdy odnosiliśmy Naruto do szpitala wypadł mu list. – mówiąc to ukazała chłopakowi kopertę, którą niedawno mu wręczała.
„O cholera ! Uchiha! Zupełnie o nim zapomniałem” pomyślał rudy. Tsunade zobaczyła, że chłopak nagle się spina.
- Stało się, co…
- Nie Hokage –sama. – przerwał jej – Naruto przyjął wiadomości nadzwyczaj normalnie. A teraz przepraszam, ale czy mógłbym już iść ? – spytał
- Rozumiem – piąta skinęła głową – tak, tak możesz już iść.
- Arigatou gozaimasu, sayo – krzyknął i po chwili już biegł w umówione miejsce spotkania z Sasuke. Miał ogromną nadzieję, że go tam jeszcze znajdzie. Gdy dotarł na miejsce, bruneta nigdzie nie było. „Cholera ! Uchiha kretynie gdzieś ty polazł ?!” krzyczał w myślach. Skupił się chwilę, lecz jego czakry też nie wyczuł. „Wygląda na to, że nie ma go w wiosce”
- Kurwa Naruto mnie zabije. – powiedział do siebie, po czym skupił się jeszcze bardziej by spróbować wyczuć, choć odrobinę czakry bruneta. Przez parę sekund nie mógł nic znaleźć, ale gdy przez jedną malutką chwilę poczuł moc Uchihy na wschodzie od razu poleciał za nim. Użył swojego piasku by dotrzeć szybciej. Gdy był coraz bliżej bardziej czuł Uchihe. W końcu, gdy go ujrzał wykrzyknął najgłośniej jak mógł.
- UCHIHA !!! – brunet drgnął słysząc głos No Sabaku, po czym odwrócił się do niego. Gaara widząc go od przodu mógł ujrzeć pusty wyraz oczy. To były oczy, które nie miały już nadziei. Na jego policzkach było widać było widać ślady łez, a usta zagryzałby ponownie się nie rozpłakać.
- Czego chciałeś – powiedział zmęczonym głosem. „On naprawdę go kocha” pomyślał.
- Wracaj do wioski.
- Po co? I tak mnie tam nienawidzą. A Naruto… – głos zaczął mu się łamać – on. On nie chce mnie znać.
- Matko, jaki z ciebie idiota. – krzyknął Gaara, przez co Sasuke spojrzał na niego jak na jakiegoś niespełna rozumu- Wszyscy w wiosce wciąż mają nadzieję, że wrócisz …. Sasuke. A Naru miał się z tobą spotkać , ale na moich urodzinach był no i szykował wszystko, a potem tamci ninja i Naruto on. – zaczął mówić na jednym wdechu, przez co wszystko brzmiało jak bełgot.
- Gaara! Powtórz tylko wolniej i spokojne.
- Ale jak tego nie da się powiedzieć spokojnie do cholery ! – wykrzyknął rudy
- Spróbuj – powiedział Sasuke
- Naru miał iść na spotkanie z tobą po podaniu tortu dla mnie. No, więc o północy dostałem tort i nagle zgasło światło, słyszeliśmy, że ktoś nas atakuje. Nie zdążyliśmy nawet złapać za broń, bo światło zostało zapalone. Ogólnie to nikt nie został nawet draśnięty, ale Naru… On został przybity do ściany a w sercu tkwił mu kunai. Teraz jest w szpitalu. – skończył swoją opowieść, po czym spojrzał na Uchihę, który był cały blady.
- Ej wszystko okej ? – spytał
- Zabierz mnie do wioski, do Naru – wyszeptał, po czym zemdlał wprost w jego ramiona. Gaara przestraszony szybko obejrzał go i z ulgą stwierdził, że zemdlał z szoku. „Cholera, co jest ?! Dzień straszenia Gaary ?” spytał sam siebie w myślach, po czym podążył z Sasuke w ramionach w stronę wioski.
Rozdział 5
Impreza rozkręciła się na dobre, większość gości byłą już lekko pijana. Wiadomo w końcu to urodziny Gaary, więc toast na jego cześć był, co chwilę. Zbliżała się północ, a także spotkanie Naru z Sasuke, i także najlepszy czas na podanie tortu. Blondyn wraz z pomocą Shikamaru i Nejiego wniósł na salę ogromny czekoladowy tort. Cukiernik wspaniale się spisał. Na torcie byli narysowani słodkim cukrem bliscy Gaary i on sam. Gdy wszyscy skończyli śpiewać już sto lat solenizantowi, nadszedł czas na marzenie i zdmuchnięcie świeczek.
„ Chciałbym, aby Neji był w końcu mój „ – pomyślał rudy i zdmuchnął świeczki. Jakim ogromnym zdziwieniem dla niego było, gdy nagle Hyuuga podszedł do niego i zachłannie wpił się w jego usta. Chłopak uświadomił sobie, iż musiał wypowiedzieć na głos swoje życzenie…
- No widzisz skarbie, właśnie spełniło się twoje marzenie. – szepnął mu do ucha białooki, na co rudzielec spłonął mega wielkim rumieńcem.
- Ślicznie się rumienisz- powiedział jeszcze Neji i już chciał spytać No Sabaku czy będzie jego chłopakiem, gdy nagle zgasło światło. Od razu dało się usłyszeć świsty rzucanych kunai i shurikenów. Już chcieli zacząć się bronić, gdy nagle światło znów zapalono. Gaara rozejrzał się dookoła. Niby wszystko w porządku, ale gdy spojrzał się na ścianę za Nejim nie mógł uwierzyć w to, co widzi. To nie mogło się stać.. nie teraz.. nie jemu. O Kami-sama [ o matko tłm. Jap. Dop. Aut. ] Naruto tylko nie ty proszę nie. Podbiegł szybko do blondyna, który był przybity do ściany a w jego sercu tkwił kunai. Szybko uwolnił przyjaciela.
- Zawołajcie Tsunade ! – krzyknął do zszokowanego tłumu.
- Gaara…. – rudy spojrzał na przyjaciela
- Proszę nie mów nic, oszczędzaj siły. – powiedział a po jego policzku zaczęły płynąć coraz to szybciej słone łzy. Poczuł, że Uzumaki staje się coraz bardziej zimny a jego czakra coraz mniej wykrywalna. – Naruto, nie umieraj, proszę cię nie umieraj… Obiecałeś być ze mną do końca pamiętasz ? – powiedział i bardziej przygarnął blondyna do siebie.
- Gaara… proszę powiedz Sasuke, że … – zaczął pluć krwią i się dławić – powiedz mu, że go kocham- wyszeptał i zamknął oczy. Jego ciało opadło swobodnie.
- Nie, nie, nie, nie.. Naruto nie umieraj. Proszę Naru nie rób tego. Proszę KURWA NIE UMIERAJ ! – krzyknął już całkowicie roztrzęsiony Gaara. Nagle poczuł jak ktoś zabiera mu naruto z rąk, próbował się opierać, lecz stojący za nim Neji obiął go i przytulił do siebie.
- Gaara kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabrali go do szpitala. Piąta się nim zajmie nie martw się. – powiedział, choć sam cholernie bał się o blondyna…
„ Chciałbym, aby Neji był w końcu mój „ – pomyślał rudy i zdmuchnął świeczki. Jakim ogromnym zdziwieniem dla niego było, gdy nagle Hyuuga podszedł do niego i zachłannie wpił się w jego usta. Chłopak uświadomił sobie, iż musiał wypowiedzieć na głos swoje życzenie…
- No widzisz skarbie, właśnie spełniło się twoje marzenie. – szepnął mu do ucha białooki, na co rudzielec spłonął mega wielkim rumieńcem.
- Ślicznie się rumienisz- powiedział jeszcze Neji i już chciał spytać No Sabaku czy będzie jego chłopakiem, gdy nagle zgasło światło. Od razu dało się usłyszeć świsty rzucanych kunai i shurikenów. Już chcieli zacząć się bronić, gdy nagle światło znów zapalono. Gaara rozejrzał się dookoła. Niby wszystko w porządku, ale gdy spojrzał się na ścianę za Nejim nie mógł uwierzyć w to, co widzi. To nie mogło się stać.. nie teraz.. nie jemu. O Kami-sama [ o matko tłm. Jap. Dop. Aut. ] Naruto tylko nie ty proszę nie. Podbiegł szybko do blondyna, który był przybity do ściany a w jego sercu tkwił kunai. Szybko uwolnił przyjaciela.
- Zawołajcie Tsunade ! – krzyknął do zszokowanego tłumu.
- Gaara…. – rudy spojrzał na przyjaciela
- Proszę nie mów nic, oszczędzaj siły. – powiedział a po jego policzku zaczęły płynąć coraz to szybciej słone łzy. Poczuł, że Uzumaki staje się coraz bardziej zimny a jego czakra coraz mniej wykrywalna. – Naruto, nie umieraj, proszę cię nie umieraj… Obiecałeś być ze mną do końca pamiętasz ? – powiedział i bardziej przygarnął blondyna do siebie.
- Gaara… proszę powiedz Sasuke, że … – zaczął pluć krwią i się dławić – powiedz mu, że go kocham- wyszeptał i zamknął oczy. Jego ciało opadło swobodnie.
- Nie, nie, nie, nie.. Naruto nie umieraj. Proszę Naru nie rób tego. Proszę KURWA NIE UMIERAJ ! – krzyknął już całkowicie roztrzęsiony Gaara. Nagle poczuł jak ktoś zabiera mu naruto z rąk, próbował się opierać, lecz stojący za nim Neji obiął go i przytulił do siebie.
- Gaara kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabrali go do szpitala. Piąta się nim zajmie nie martw się. – powiedział, choć sam cholernie bał się o blondyna…
*****
Sasuke czekał już ponad 20 minut na niego. Wciąż go nie było. Widocznię się pomylił…
- Przepraszam Naruto. – szepnął jeszcze, po czym zaczął się oddalać od Konohy. Obejrzał się jeszcze raz na bramę wioski.
- Nie mam, czego tu szukać skoro Naru na mnie nie zależy…- powiedział przez łzy, po czym z krwawiącym sercem odszedł.
Sasuke czekał już ponad 20 minut na niego. Wciąż go nie było. Widocznię się pomylił…
- Przepraszam Naruto. – szepnął jeszcze, po czym zaczął się oddalać od Konohy. Obejrzał się jeszcze raz na bramę wioski.
- Nie mam, czego tu szukać skoro Naru na mnie nie zależy…- powiedział przez łzy, po czym z krwawiącym sercem odszedł.
Rozdział 4
- O, Gaara już jesteś. – powiedział Naruto zastawszy Sabaku w kuchni – Mam nadzieję, że nie robisz sobie teraz nic do jedzenia. – blondyn spojrzał podejrzliwie na rudego, który właśnie parzył sobie herbatę.
- Baka ( w języku japońskim oznacza ” głupi ” dpo. aut. ) oczywiście, że nie. – powiedział niewinnym tonem- ja po prostu chciałem się czegoś napić. – skłamał. Ale dobrze wiedział, że Uzumaki kupił ściemę. Może i blondyn jest jednym z najpotężniejszych shinobich Konohy ( wioska Liścia jeśli ktoś by nie wiedział dop. aut. ) ale nie jest najbystrzejszy. Przynajmniej wszyscy tak myślą.
- O to dobrze pamiętasz, że zaraz idziemy na ramen ??- rudy skinął twierdząco głową i Naruciak kontynuował.
- Znalazłem nowy fajny bar z ramenem. Podobno tamten ramen jest lepszy od ramenu Ichiraku ( najlepsza knajpka z ramenem :3 w Konoszie dop. aut. ) Dlatego dziś pójdziemy to sprawdzić.
- Haha Naruto ja cię uwielbiam. Będziesz porównywał smaki Ramenu ? – spytał roześmiany Gaara.
- Baka ( w języku japońskim oznacza ” głupi ” dpo. aut. ) oczywiście, że nie. – powiedział niewinnym tonem- ja po prostu chciałem się czegoś napić. – skłamał. Ale dobrze wiedział, że Uzumaki kupił ściemę. Może i blondyn jest jednym z najpotężniejszych shinobich Konohy ( wioska Liścia jeśli ktoś by nie wiedział dop. aut. ) ale nie jest najbystrzejszy. Przynajmniej wszyscy tak myślą.
- O to dobrze pamiętasz, że zaraz idziemy na ramen ??- rudy skinął twierdząco głową i Naruciak kontynuował.
- Znalazłem nowy fajny bar z ramenem. Podobno tamten ramen jest lepszy od ramenu Ichiraku ( najlepsza knajpka z ramenem :3 w Konoszie dop. aut. ) Dlatego dziś pójdziemy to sprawdzić.
- Haha Naruto ja cię uwielbiam. Będziesz porównywał smaki Ramenu ? – spytał roześmiany Gaara.
- Tak. Więc rusz te swoje zgrabne cztery litery i idziemy na RAMEN ! – wesoły Uzumaki pospieszył rudego i wykrzykiwał to przeróżne hasła by go pospieszyć. Już się nie mógł doczekać aż Gaara zobaczy, że to nie nowy bar z Ramenem, a impreza na jego cześć go czeka. po paru minutach Sabaku w końcu pojawił się w drzwiach gotowy do wyjścia.
- Okej, idziemu na R A M E N ! Ach jak ja kocham ramen. – ględził ucieszony Uzumaki. A Gaara tylko się uśmiechał, ciesząc się, że jego przyjaciel jest szczęśliwy. Bo to oznacza że przeczytał list od Uchihy i zawarta w nim treść nie była zła. Wydawało mu się, że wiadomości z listu były nawet dobre bo jednak dawno Naruto nie był aż tak szczęśliwy.
Droga do ” nowego baru z ramenem ” nie była długa. Na piechotę dojście tam zajmowało z 10 minut. Blondyn nie był pewny czy wszyscy są już gotowi dlatego przed wyjściem napisał smsa do Kiby.
Gaara co chwila zerkał na kolegę co nie uszło uwadze blondyna. Mimo, że większość osób uważa go za nie najmądrzejszego , to na przekór pozorom Naruto potrafił myśleć logicznie. Domyślił się więc, że Sabaku jest ostrożny i nie wie co ma robić, ponieważ blondyn miał dobry humor. Co musiało oznaczać, że wiadomości od Sasuke nie są złe. Ale rudowłosy jest bardzo ciekawski, to chciał wiedzieć co było w tym liście. Naruto to zauważył, aż za dobrze wiedział, że przyjaciel i tak nie da mu spokoju, wyjął list z kieszeni i podał go koledze. Gaara od razu wziął się za czytanie. Gdy skończył byli już na miejscu. Gaara oddał Uzumakiemu list i przytulił blondyna, co oznaczało, że cieszy się z takiego potoku wydarzeń. Naruto oddał uścisk po czym złapał chłopaka za rękę, otworzył drzwi i wepchnął rudego do środka samemu także wchodząc. Sekundę później zapaliły się wszystkie światła, a przyjaciele chłopaków wyskoczyli z ukrycia z głośnym ” NIESPODZIANKA!”. Sabaku nie sądził, że Naruto urządzi mu niespodziankę. W ogóle myślał, że wszyscy zapomnieli o jego urodzinach. Nie wiedział jak ma chłopakowi podziękować za ten prezent więc po prostu mocno go przytulił.
- Naruto … Arigato. – powiedział, a na koszulce blondyna pojawiały się coraz to kolejne łzy szczęścia.
- Teme, czemu płaczesz ? – spytał przestraszony Uzumaki. – Zrobiłem coś źle ?
- Baka to łzy szczęścia- powiedział Gaara i uśmiechnął się do przyjaciela. – Naruto jeszcze raz Arigato.
- Okej, idziemu na R A M E N ! Ach jak ja kocham ramen. – ględził ucieszony Uzumaki. A Gaara tylko się uśmiechał, ciesząc się, że jego przyjaciel jest szczęśliwy. Bo to oznacza że przeczytał list od Uchihy i zawarta w nim treść nie była zła. Wydawało mu się, że wiadomości z listu były nawet dobre bo jednak dawno Naruto nie był aż tak szczęśliwy.
Droga do ” nowego baru z ramenem ” nie była długa. Na piechotę dojście tam zajmowało z 10 minut. Blondyn nie był pewny czy wszyscy są już gotowi dlatego przed wyjściem napisał smsa do Kiby.
Gaara co chwila zerkał na kolegę co nie uszło uwadze blondyna. Mimo, że większość osób uważa go za nie najmądrzejszego , to na przekór pozorom Naruto potrafił myśleć logicznie. Domyślił się więc, że Sabaku jest ostrożny i nie wie co ma robić, ponieważ blondyn miał dobry humor. Co musiało oznaczać, że wiadomości od Sasuke nie są złe. Ale rudowłosy jest bardzo ciekawski, to chciał wiedzieć co było w tym liście. Naruto to zauważył, aż za dobrze wiedział, że przyjaciel i tak nie da mu spokoju, wyjął list z kieszeni i podał go koledze. Gaara od razu wziął się za czytanie. Gdy skończył byli już na miejscu. Gaara oddał Uzumakiemu list i przytulił blondyna, co oznaczało, że cieszy się z takiego potoku wydarzeń. Naruto oddał uścisk po czym złapał chłopaka za rękę, otworzył drzwi i wepchnął rudego do środka samemu także wchodząc. Sekundę później zapaliły się wszystkie światła, a przyjaciele chłopaków wyskoczyli z ukrycia z głośnym ” NIESPODZIANKA!”. Sabaku nie sądził, że Naruto urządzi mu niespodziankę. W ogóle myślał, że wszyscy zapomnieli o jego urodzinach. Nie wiedział jak ma chłopakowi podziękować za ten prezent więc po prostu mocno go przytulił.
- Naruto … Arigato. – powiedział, a na koszulce blondyna pojawiały się coraz to kolejne łzy szczęścia.
- Teme, czemu płaczesz ? – spytał przestraszony Uzumaki. – Zrobiłem coś źle ?
- Baka to łzy szczęścia- powiedział Gaara i uśmiechnął się do przyjaciela. – Naruto jeszcze raz Arigato.
Rozdział 3
- Kurwa Choji, mógłbyś ruszyć te dupsko i pomóc w przygotowaniach ?! – wydarł się Naruto na lekko spłoszonego kolegę.
- Gome Naru, ale przecież wszystko już skończone. Rozejrzyj się. – machnął rękoma wokół sali. – Gaara będzie zachwycony.
- Taak chyba masz rację, za bardzo się przejmuję.
- Przyjęcie na pewno się uda, nie martw się. – Choji poklepał blondyna po ramieniu i odszedł by porozmawiać z Shikamaru.
” Szkoda tylko, że martwię się o coś zupełnie innego” pomyślał Naruto. Było już dość późno a on wciąż nie odczytał listu od Sasuke. Spodziewał się, że brunet będzie chciał się spotkać dziś w godzinach przed przyjęciem. I choć już zbliżała się według blondyna idealna pora na spotkanie to ten i tak nie miał wystarczająco odwagi by przeczytać list. Wyciągnął kopertę z kieszeni i patrzył na nią zastanawiając się co zrobić.
- Przeczytaj.
O boże ! Kiba, nie strasz mnie tak. – wydyszał Uzumaki
- Sorry nie chciałem. Ale powinieneś go przeczytać. – mówiąc to wskazał na list. – Gaara dzwonił do mnie i wszystko powiedział. – ” Hehe no, tak przecież to Gaara ” pomyslał. Inzuka tak samo jak blondyn i rudy woli swoja płeć, dlatego jest drugim w kolejności najlepszym przyjacielem chłopaków. – Wiem, że może ci być ciężko ale chyba lepiej to mieć już za sobą. Nie uważasz ?
Uzumaki spojrzał na list. Kiba ma rację. Lepiej mieć to za sobą. Zaczął powoli otwierać kopertę.
- To ja cie zostawię samego. – powiedział chłopak.- Akamaru choć, zostaw Naru samego.
Blondyn z bijącym sercem otwierał papier. Gdy tylko rozłożył kartkę ujrzał staranne i piękne pismo Uchihy. Z bijącym sercem zaczął czytać.
” Naruto, przepraszam cię.
Wiem, że to za mało, ale tylko tyle dam rade zrobić. Chociaż nie. Mogę ci jeszcze wyjaśnić dlaczego opuściłem wioskę. Pewnie sadzisz, iż zrobiłem to by zemścić się na Itachim. Lecz nie. okazało się, że to nie mój brat wymordował prawię cały klan. Ale to nieważne. Uciekłem z Konohy w poszukiwaniu za czymś co chciałem ci dać. Możesz mi nie wierzyć ale istnieje pewna róża. Na świecie są tylko trzy. Nazywaja się Nigrum Rosa Caritatis, czyli czarna róża prawdziwej miłości. Naruto zakochałem się w tobie już na samym początku. ty rozświetliłeś me serce. Wiem, że ty też coś do mnie czujesz… albo czułeś. Chciałem ci dać tą różę jako znak mojej miłości do ciebie. Przepraszam, że nic nie powiedziałem i opuściłem bez żadnego słowa czy uprzedzenia, ale to była spontaniczna myśl. Chciałbym się z tobą spotkać. Może być dziś o północy przy pomniku twojego ojca ? Czekam na ciebie Naruto. Jeśli się nie pojawisz zrozumiem, że to oznacza iż nie ma dla nas szans. Czekam. Uchiha Sasuke.”
Czy..Czyli Sasuke mnie k…ko…kocha. ” pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie. Postanowił, że pójdzie na spotkanie z brunetem. W końcu on sam wciąż coś do niego czuje. ” Ten dzień naprawdę zapowiada się szczęśliwie.” Chłopak spojrzał na zegarek. Gaara zaraz powinien wrócić do domu, więc Naruto po raz etny powtórzył przyjaciołom co mają zrobić i pobiegł do domu, w którym już czekał na niego rudowłosy chłopak.
- Gome Naru, ale przecież wszystko już skończone. Rozejrzyj się. – machnął rękoma wokół sali. – Gaara będzie zachwycony.
- Taak chyba masz rację, za bardzo się przejmuję.
- Przyjęcie na pewno się uda, nie martw się. – Choji poklepał blondyna po ramieniu i odszedł by porozmawiać z Shikamaru.
” Szkoda tylko, że martwię się o coś zupełnie innego” pomyślał Naruto. Było już dość późno a on wciąż nie odczytał listu od Sasuke. Spodziewał się, że brunet będzie chciał się spotkać dziś w godzinach przed przyjęciem. I choć już zbliżała się według blondyna idealna pora na spotkanie to ten i tak nie miał wystarczająco odwagi by przeczytać list. Wyciągnął kopertę z kieszeni i patrzył na nią zastanawiając się co zrobić.
- Przeczytaj.
O boże ! Kiba, nie strasz mnie tak. – wydyszał Uzumaki
- Sorry nie chciałem. Ale powinieneś go przeczytać. – mówiąc to wskazał na list. – Gaara dzwonił do mnie i wszystko powiedział. – ” Hehe no, tak przecież to Gaara ” pomyslał. Inzuka tak samo jak blondyn i rudy woli swoja płeć, dlatego jest drugim w kolejności najlepszym przyjacielem chłopaków. – Wiem, że może ci być ciężko ale chyba lepiej to mieć już za sobą. Nie uważasz ?
Uzumaki spojrzał na list. Kiba ma rację. Lepiej mieć to za sobą. Zaczął powoli otwierać kopertę.
- To ja cie zostawię samego. – powiedział chłopak.- Akamaru choć, zostaw Naru samego.
Blondyn z bijącym sercem otwierał papier. Gdy tylko rozłożył kartkę ujrzał staranne i piękne pismo Uchihy. Z bijącym sercem zaczął czytać.
” Naruto, przepraszam cię.
Wiem, że to za mało, ale tylko tyle dam rade zrobić. Chociaż nie. Mogę ci jeszcze wyjaśnić dlaczego opuściłem wioskę. Pewnie sadzisz, iż zrobiłem to by zemścić się na Itachim. Lecz nie. okazało się, że to nie mój brat wymordował prawię cały klan. Ale to nieważne. Uciekłem z Konohy w poszukiwaniu za czymś co chciałem ci dać. Możesz mi nie wierzyć ale istnieje pewna róża. Na świecie są tylko trzy. Nazywaja się Nigrum Rosa Caritatis, czyli czarna róża prawdziwej miłości. Naruto zakochałem się w tobie już na samym początku. ty rozświetliłeś me serce. Wiem, że ty też coś do mnie czujesz… albo czułeś. Chciałem ci dać tą różę jako znak mojej miłości do ciebie. Przepraszam, że nic nie powiedziałem i opuściłem bez żadnego słowa czy uprzedzenia, ale to była spontaniczna myśl. Chciałbym się z tobą spotkać. Może być dziś o północy przy pomniku twojego ojca ? Czekam na ciebie Naruto. Jeśli się nie pojawisz zrozumiem, że to oznacza iż nie ma dla nas szans. Czekam. Uchiha Sasuke.”
Czy..Czyli Sasuke mnie k…ko…kocha. ” pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie. Postanowił, że pójdzie na spotkanie z brunetem. W końcu on sam wciąż coś do niego czuje. ” Ten dzień naprawdę zapowiada się szczęśliwie.” Chłopak spojrzał na zegarek. Gaara zaraz powinien wrócić do domu, więc Naruto po raz etny powtórzył przyjaciołom co mają zrobić i pobiegł do domu, w którym już czekał na niego rudowłosy chłopak.
Rozdział 2
- CO ?! – krzyknął Naruto. – Jaja sobie robisz ?! Jak to wrócił ?! Przecież… przecież on nie mógł wrócić. Nie teraz. – w oczach blondyna zaczęły pojawiać się łzy, które z wielkim wysiłkiem powstrzymywał przed wypłynięciem na zewnątrz.
- Naruto przykro mi. Wiem, że to dla ciebie trudne – podszedł do przyjaciela i położył mu dłoń na ramieniu ściskając je lekko. Wiedział, że chłopak nie jest gotowy na to wszystko. Ale czy Naruto kiedykolwiek byłby na to gotowy ? -Jest jeszcze coś – Uzumaki spojrzał na Gaarę trochę lękliwym wzrokiem, który jednak po chwili zmienił się w ten stanowczy, opanowany i wesoły „Narutowy” wzrok.
- Mów Gaara, nic gorszego chyba mnie dziś już nie czeka.- ” Nawet nie wiesz jak się mylisz” pomyślał rudy.
- Więc, cóż …. Sasuke prosił o spotkanie z tobą.- po tych słowach blondyn tak zbladł, że wyglądał jak ściana. Lecz Gaara kontynuował. Wolał to mieć już za sobą. – Sasuke powiedział iż chciałby z tobą porozmawiać o bardzo ważnych dla was obojgu rzeczach. – rudowłosy wyciągnął wcześniej chowany w kieszeni list i podał go Uzumakiemu, który spoglądał na kopertę z lękiem. – To od niego. Prawdopodobnie są tu jakieś wyjaśnienia, chyba dotyczące tego spotkania. Jak i czas i miejsce spotkania. – chłopak spojrzał na przyjaciela – Naruto jeśli nie chcesz tego robić to przecież wiesz, że nie musisz. – Ale blondyn był innego zdania. Nikt ani nic nie zepsuje dziś tego dnia. Pójdzie na to durne spotkanie z tym draniem, wyjaśnią sobie najważniejsze rzeczy, a potem pójdzie na przyjęcie swojego przyjaciela.
- Nie Gaara, wszystko w porządku. Spotkam się z nim, a potem pójdziemy razem na Ramen. Co ty na to ?
- Dobry pomysł, ale ty stawiasz. – skwitował Gaara. ” Dzięki bogu Naruto nie przyjął tego aż tak źle” pomyślał. – Dobra Naru ja spadam bo spóźnię się na misje.
- Nie Gaara, wszystko w porządku. Spotkam się z nim, a potem pójdziemy razem na Ramen. Co ty na to ?
- Dobry pomysł, ale ty stawiasz. – skwitował Gaara. ” Dzięki bogu Naruto nie przyjął tego aż tak źle” pomyślał. – Dobra Naru ja spadam bo spóźnię się na misje.
- Ciekawa jakaś w ogóle ta misja ? – spytał Uzumaki
- Proszę cię. Mamy pomagać odbudować jakąś farmę. Wszędzie będą obsrane krowy, konie i kto wie co jeszcze.
- Ale wiesz, może uda ci się wrzucić twojego senseia w jakieś gówno – zaśmiał się Naruto.
- Hahaha, dobry pomysł. Dzięki Naru. – wziął plecaki pobiegł do drzwi.- Do zobaczenia potem.- uśmiechnął się i wyszedł.
” Hehe co ja bym zrobił bez mojego Gaary ” myślał Naruto. Wchodząc do kuchni spojrzał na list.
- Przeczytam go później. Na razie nie muszę mieć tego durnia w głowie. – powiedział do siebie. Uśmiechnięty zmył naczynia i poszedł się przebrać. Bo w końcu kto zacznie przygotowania do przyjęcia dla Gaary jak nie on.
Rozdział 1
Przystojny szesnastoletni blondyn o cudownie błękitnych oczach właśnie wybudził się z jakiegoś cudownego snu. Spojrzał na zegarek, było jeszcze wcześnie ale wolał się nie spóźnić. W końcu dziś są urodziny jego przyjaciela. Rzem z innymi znajomymi wymyślili że zrobią chłopakowi przyjęcie niespodziankę. Dziś żaden z Shinobich miał niemieć żadnych misji, ale poproszona przez Naruto 5 Hokage dała jedną misję rangi C dla grupy jego przyjaciela. Dzięki czemu będą mieli czas wszystko przyszykować. Szczęśliwy uśmiechnął się, przeciągnął i wstał z łóżka po czym podreptał do pokoju obok.
- Hej, Gaara wstawaj ! – zastukał w drzwi. Zero odpowiedzi. Zastukał więc mocniej. I nic. – Gaara wstawaj cholerny śpiochu ! – wydarł się lekko poirytowany blondyn.
- Jeszcze pięć minuuut – jęczał rudy.
- Gaara chyb nie chcesz bym powiedział twojej siostrze co żeś ostatnio wyprawiał ? – uśmiechnął się perfidnie Naruto słysząc jak rudzielec wręcz spada z łóżka i biegnie do drzwi, w których po chwili stanął ubrany tylko w słodkie różowe bokserki.
- Czasami naprawdę mam dość, że znasz mnie tak dobrze- spiorunował blondyna wzrokiem. Naruto tylko się uśmiechnął.
- Gaara daję ci 15 minut na ogarnięcie się. Czekam na ciebie w kuchni. – powiedział blondyn. Po czym skierował się do kuchni.
- Jeszcze pięć minuuut – jęczał rudy.
- Gaara chyb nie chcesz bym powiedział twojej siostrze co żeś ostatnio wyprawiał ? – uśmiechnął się perfidnie Naruto słysząc jak rudzielec wręcz spada z łóżka i biegnie do drzwi, w których po chwili stanął ubrany tylko w słodkie różowe bokserki.
- Czasami naprawdę mam dość, że znasz mnie tak dobrze- spiorunował blondyna wzrokiem. Naruto tylko się uśmiechnął.
- Gaara daję ci 15 minut na ogarnięcie się. Czekam na ciebie w kuchni. – powiedział blondyn. Po czym skierował się do kuchni.
- Dobrze, dobrze mamusiu- ziewnął rudy i zaczął się szykować. Bardzo się cieszył, ża parę naście lat temu uciekł z Ukrytej Wioski Piasku. Chciał sam iść dalej przez życie ale Kankuro i Temari uciekli razem z nim. I to dzięki nim właściwie poznał Naruto. Już od razu zostali najlepszymi przyjaciółmi i parę tygodni później zamieszkali razem. W jednym domu żyją już dobre 11 lat. Ale to właściwie dobrze. Temari i Kankuro znaleźli sobie mieszkania, a jego siostra nawet m narzeczonego. Był szczęśliwy, że jego siostra znalazł swoją miłość. On i Naruto jeszcze nikogo nie mają.
Oczywiście Gaara już od paru miesięcy miał na oku takiego pewnego ciemnowłosego chłopaka o wspaniałych oczach. Ale wiedział, iż nie ma u niego szans. Oczywiście nie wiedział jak się myli.
Naruto wiedział, że jego przyjacielowi podoba się Hyuuga Neji jak i wiedział, że Neji także coś czuje do Gary. Właśnie dzisiaj w urodziny rudego Hyuuga ma zamiar się ujawnić. „Ahhh to będzie takie romantyczne ” rozmarzył się blondyn i o mało co nie przypalił jajecznicy. Wykładając jedzenie na talerze marzył o tym by znaleźć swoją miłość. Kiedyś sądził, iż koch się w Haruno Sakurze, ale to było zwykłe zauroczenie, poza tym okazało się jednak, że jest ktoś inny. Tak samo jak Gaara chłopak jest biseksualny. Parę lat temu bardzo polubił pewnego chłopaka, tamten także odwdzięczał jego uczucia. Kiedyś byli wrogami rywalizowali dosłownie o wszystko, później zaczęli się przyjaźnić, a potem przerodziło się to w coś głębszego. Naruto myślał, że coś z tego wyjdzie, ale oni nawet ze sobą nie byli. Ten chłopak odszedł nic nie mówiąc, zostawił go by dopełnić zemstę na swoim bracie. Nie raz myślał co by było gdyby…. Dziś jego imię nawet nie mogło przejść mu przez gardło. To było dla Uzumakiego za trudne. Dlatego ON był w tym domu tabu.
Gdy jego przyjaciel pojawił się w kuchni zaczęli jeść w milczeniu. Już prawię pod koniec posiłku odezwał się Gaara.
- Naruto muszę ci coś powiedzieć- spojarzł na przyjaciela współczującym wzrokiem. Naruto już zrozumiał, że wiadomości, które otrzyma nie będą dla niego najprzyjemniejsze. Kiwnął przyjacielowi tylko głową by ten kontynuował. – Rozmawiałem wczoraj z Tsunade nie chciała ci tego mówić osobiście dlatego poprosił mnie o to bo mam na ciebie większy wpływ jak ona. – Naruto lekko się uśmiechnął.
- Naruto muszę ci coś powiedzieć- spojarzł na przyjaciela współczującym wzrokiem. Naruto już zrozumiał, że wiadomości, które otrzyma nie będą dla niego najprzyjemniejsze. Kiwnął przyjacielowi tylko głową by ten kontynuował. – Rozmawiałem wczoraj z Tsunade nie chciała ci tego mówić osobiście dlatego poprosił mnie o to bo mam na ciebie większy wpływ jak ona. – Naruto lekko się uśmiechnął.
- No więc co ta nasza kochana babunia Tsunade wyyśliła ?- spytał blondyn
- Nie będziesz zadowolony, ale muszę złamać zakaz. Sasuke wrócił do Konohy 3 dni temu.
Notka
Naruko wita ponownie. Jak już napisałam na blogu przenoszę go na bloggera. Będzie mi się łatwiej pisało. Mam nadzieję, że nie zrobi to wam różnicy. Wszystkie rozdziały, które były na poprzednim blogu pojawią się jeszcze dziś. Wasza Naruko :3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)