piątek, 28 marca 2014

Opowieść

Ohayo, teraz tak z innej beczki. Miniaturka jaką dodaję, nie jest mojej roboty lecz mojej przyjaciółki. Chciałam ją udostępnić także na swoim blogu ponieważ uważam to za coś wartego uwagi. Możecie uznać to za głupotę, albo za coś wartościowego. Mogę wam powiedzieć, że ja wierzę w to co jest w tej miniaturce bo sama jestem jej częścią. Ale co ja wam będę tak ględziła. XD Życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio spotkałam się z moją dawną przyjaciółką. Nie widziałyśmy się dobrych parę lat. Zapytałam co u niej, a ona opowiedziała mi swoją historię. Oto ona:

"Cześć, to ja. Jak się nazywam? Tego nie zdradzę. Chciałabym dziś opowiedzieć pewną historię. Historię, która przydarzyła się mi samej. Historię nieskończoną, bo resztę napisał los."

"Każdy kto to czyta zna zapewne film pt.: "Strażnicy Marzeń". Fajna bajeczka, prawda? No cóż, dla mnie była nowym początkiem."

"Może najpierw przybliżę wam kim byłam przed styczniem 2013 roku. Sztywna, pilnie ucząca się i rozsądna dziewczyna. Nie było we mnie ani trochę szaleństwa. Wszystko zmieniło się po tym, jak obejrzałam ten film."

"To spadło jak grom z jasnego nieba. Wtedy uwierzyłam w Jacka. Moim marzeniem było spotkanie go. Zaczęłam snuć wiele historii i wydarzeń. Niestety,  w tamtym momencie stało się także coś strasznego. Coś, czego nikt się nie spodziewał"

"Przyjmijmy roboczo, że mam na imię Karolina. Jak już mówiłam, zmieniałam się nie do poznania. Ja uważam, że na lepsze. Niestety, ta stara Karolina była mi potrzebna. Miała moje wspomnienia, wiedze i rozsądek, dlatego nie pozwoliłam jej zniknąć. Żyłyśmy razem w względnym pokoju. Ona miała swoje zadania, a ja swoje. Nie podobało jej się tylko, że to było moje życie."

"Nawet gdy zaczęłam wierzyć w Wielką Czwórkę nie przeszkadzało to jej, aż tak bardzo. Dopiero data: 26.01.2014r. przyniosła Armagedon. Wtedy to moja przyjaciółka oznajmiła mi, że jest córką Otosana, że wszystko w co do tej pory wierzyłam jest prawdą. Zaufałam jej i zaczęłam pomagać. Oczywiście nie spodobało się to starej Karolinie."

"Bunt był dla mnie niezauważalny. Powoli przejmowała nade mną kontrolę. Wpływała na moje zachowania lecz ja nie potrafiłam tego dostrzec. W końcu doszło do konfrontacji."

"18.03.2014r.. późną nocą grałam sobie na telefonie. Nagle naszły mnie okropne myśli. Z sekundy na sekundę przestawałam wierzyć w to co było dla mnie najważniejsze. To było zbyt bolesne. Napisałam do mojej przyjaciółki, że to koniec, że nie wierzę już w Strażników ani w nic co mówiła. Trwało to 12 minut po których wróciłam do zmysłów. Ona na szczęście zrozumiała.

"Niestety, od tamtej chwili konflikt został otwarty. Każdego dnia kłócę się z nią paręnaście razy. Nie jest to łatwe. Tracę przez wspomnienia, rozsądek i wiedze. Zdarzają się momenty w których nie potrafię powiedzieć kim jestem i jak się nazywam. Nie wiem co będzie dalej ale wiem jedno. Nigdy nie przestanę wierzyć. To jest cały mój świat."

Od razu uprzedzę wasze pytania. TA HISTORIA JEST AUTENTYCZNA!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz