********************************************************************
- Ostatni
pacjent na dziś ?
- Hai. Na szczęście ostatni. Jakoś wszyscy teraz zrobili się strasznie upierdliwi. – odpowiedziała różowo włosa przyjaciółce.
- Hahaha właśnie zabrzmiałaś jak Shika. – twarz Ino rozjaśnił uśmiech- Hmmm… Ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałaś na swoich pacjentów. Czyżby coś się stało ?
Haruno zarumieniła się lekko. No, bo jak wytłumaczy, że strasznie martwi się o Naruto ? W końcu są przyjaciółmi, więc to normalne. Ale ona czyje się jakby ktoś odebrał jej kawałek siebie.
- Ano, bo wiesz… Naruto – wyszeptała cicho
- Ej Sakura, nie martw się wszystko będzie z nim dobrze. Wiesz przecież, że zawsze szybko zdrowiał.
- No tak tak, ale wiesz tym ra…
- Oi, Sakura ! – usłyszały krzyk rudowłosego przyjaciela Uzumakiego. Obie odwróciły się w jego stronę i zamarły.
- Sa..Sasuke-kun ?!
- Brawo zgadłaś ! A teraz przestań się gapić jak na jakiś cud tylko weź go ocuć ! Lekki to on nie jest. – powiedział poirytowany.
- H-Hai. A..ale co się stało ?
- Teraz to nie ważne. Ocuć go bo musi iść do Tsunade. – poirytowanie Gaary rosło z sekundy na sekundę. Dziewczyna widząc to zaczęło budzić bruneta. W końcu zły jinchuuriki to niebezpieczny jinchuuriki. Mineło niecałe pięć minut, a chłopak wracał do żywych.
- No w końcu ! Wiesz, jak ja się przestraszyłem jak mi zemdlałeś ?! Wystarczyło mi, że bałem się o Naru ! – krzyczał No Sabaku – I przejdź na dietę grubasie jeden !
- Przepraszam – szepnął Sasuke
- I nawet nie… czekaj co ? – zdziwił się. Czy Uchiha właśnie go przeprosił ?
- Powiedziałem, że przepraszam. – szepnął ponownie.
- Ehhh.. no dobra. Przeżyję. A teraz chodź, trzeba Cię pokazać Hokage. – złapał chłopaka za rękę i po chwili pojawili się przed gabinetem saninki.
- Wejść !- usłyszeli donośny głos kobiety.
- Ohayo Tsu ! Masz gościa. – krzyknął na wejściu czerownowłosy. „Zupełnie jak Naruto” pomyślała. – Uchiha właź !
Powiedział, po czym do Sali wkroczył brunet. Czuł się niepewnie. W końcu jest zdrajcą, więc nie wie, czego ma się spodziewać.
- Ohayo Hokage-sama. – przywitał się. W końcu tego wyczekuje kultura. A on jest Uchiha. – Chciałbym prosić o ponowne przyjęcie do wioski.
- Dobra. Zamieszkać możesz znów w swojej posia…
- Przepraszam, Hokage że się wtrącam. Ale naprawdę mogę wrócić ?
- Uchiha, nie lubię cię i owszem. Ale jesteś ważny dla Naruto, więc przymknę oko na to i owo. A z resztą zabiłeś Orochimaru. Wioska jest ci coś wdzięczna. – powiedziała uśmiechając się lekko.
- A co ze starszyzną ? – zapytał widząc grymas na twarzy Godaime.
- Cóż z tym może być problem. Ale pogrozi im się, że Gaara i Naruto uciekną z wioski, jeśli się nie zgodzą i będą potulni jak baranki. – uśmiechnęła się złowieszczo. – Dobrze, więc podpisz parę papierków i możesz się zbierać.
- Hai Hokage-sama. – powiedział Sasuke, po czym złapał za papiery do podpisania.
************************************************************************
„Gdzie ja jestem?” pomyślał blondyn. Rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się na wielkiej polanie. Wszędzie były piękne kwiaty i drzewa. Słońce świeciło tu mocno, ale lekki wiaterek sprawiał, że nie pociło się niczym świnie.
- Ne, Kyu ! Jesteś tu ? – krzyknął w przestrzeń. Po chwili pojawił się przed nim wysoki mężczyzna. Miał długie czerwone włosy i oczy. Na policzkach widniały lisie blizny podobne do tych blondyna.
- Czyli jesteś. Wiesz może gdzie jesteśmy ? – blondyn uśmiechnął się do przyjaciela.
- Hai. – odpowiedział Kurama
- A mógłbyś mi powiedzieć ?
- Hai.
- No to może powiesz ?! – krzyknął Naru
- Ale co ? – Bijuu udał niewiniątko.
- Nie denerwuj mnie ty ruda wiewiórko ! – krzyknął a w jego prawej ręce zaczął rosnąć Rasengan.
- Dobra dobra, młody weź się opanuj bo ci żyłka pęknie. – zaśmiał się demon. – Ktoś chciał z tobą porozmawiać, więc zciągnął nas tu za pomocą genjutsu. Widocznie albo miał szczęście, albo to on ciebie zaatakował.
- Co ? Co masz na myśli ?
- Mówię, że tego typu genjutsu można wykonać tylko na osobie, która jest w śpiączce.
- Kyuubi ma rację – usłyszeli głos za sobą
- I-Itachi !
- Witaj Naruto.
- Co ty tu robisz ? – spytał blondyn opanowując swoje emocje.
- Mam do ciebie prośbę. Chciałbym abyś pomógł mi wrócić do wioski. – powiedział długowłosy brunet.
- Ale przecież wiesz, że oni cię nie przyjmą.
- Muszę przyznać ci rację. Ale tak naprawdę jestem niewinny…
- Wiem Sasuke mi powiedział. – uśmiechnął się lekko – Ale jednak nie znam całej historii.
- Pokaże ci ją. Spójrz mi w oczy. – zarządził – Mangekyo Sharingan
***************************************************************************
- Hiruzenie, wiesz przecież, że oni zaraz rozpętają nam piekło ! W końcu to Uchiha ! – krzyknął jakiś mężczyzna. „Strasznie przypomina mi Danzou” pomyślał blondyn.
- Danzou- „O miałem rację” uśmiechnął się do siebie- dajmy im szansę. Przecież nie wszyscy tacy są. Weź na przykład obecnego tu z nami Itachiego. – wszyscy spojrzeli na młodszą wersję bruneta.
- Starszyzna się ze mną zgadza Hiruzenie. – powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do Uchihy- Młodzieńcze, albo ty ich się pozbędziesz, albo zrobią to moi podwładni. A mogę ci obiecać, że oni nie oszczędzą nikogo. Nawet twojego małego ototou. – uśmiechnął się wrednie – Więc wybieraj Itachi.
- Zajmę się tym. – powiedział po czym zniknął w białej chmurze dymu.
***************************************************************************
- Czyli to starszyzna zadecydowała o śmierci całego klanu ? – zapytał dotąd milczący demon .
- Tak. A ja głupi dałem się podejść. Nie wiem czy można mnie winić za to, że wykonałem rozkaz i chciałem chronić braciszka.
- Wiesz co łasico ? Pomogę ci ! W końcu będzie spokój w wiosce.
- Dziękuje Naruto. A właśnie. Mam dla ciebie wiadomość. Za jakieś 5,6 dni wybudzisz się ze śpiączki, a w tym czasie prosiłbym cię abyś przeczytał te zwoje. – rzucił mu parę zwoi- Po przeczytaniu będziecie wiedzieć co musicie zrobić. A teraz przepraszam, ale muszę już was pożegnać. – uśmiechnął się- Do zobaczenia Naru- chan, Kyuubi.
- Cześć- powiedzieli obaj, po czym spojrzeli na zwoje- „Dla Nruto” , „Klan Uzumaki”, „Klan Namikaze”, „Kekkei Genkai” – przeczytał blondyn.
-Jak myślisz, o co w tym chodzi ?
- Nie wiem, młody. Przeczytajmy to się dowiemy. – jak powiedział tak zrobili.
- Hai. Na szczęście ostatni. Jakoś wszyscy teraz zrobili się strasznie upierdliwi. – odpowiedziała różowo włosa przyjaciółce.
- Hahaha właśnie zabrzmiałaś jak Shika. – twarz Ino rozjaśnił uśmiech- Hmmm… Ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałaś na swoich pacjentów. Czyżby coś się stało ?
Haruno zarumieniła się lekko. No, bo jak wytłumaczy, że strasznie martwi się o Naruto ? W końcu są przyjaciółmi, więc to normalne. Ale ona czyje się jakby ktoś odebrał jej kawałek siebie.
- Ano, bo wiesz… Naruto – wyszeptała cicho
- Ej Sakura, nie martw się wszystko będzie z nim dobrze. Wiesz przecież, że zawsze szybko zdrowiał.
- No tak tak, ale wiesz tym ra…
- Oi, Sakura ! – usłyszały krzyk rudowłosego przyjaciela Uzumakiego. Obie odwróciły się w jego stronę i zamarły.
- Sa..Sasuke-kun ?!
- Brawo zgadłaś ! A teraz przestań się gapić jak na jakiś cud tylko weź go ocuć ! Lekki to on nie jest. – powiedział poirytowany.
- H-Hai. A..ale co się stało ?
- Teraz to nie ważne. Ocuć go bo musi iść do Tsunade. – poirytowanie Gaary rosło z sekundy na sekundę. Dziewczyna widząc to zaczęło budzić bruneta. W końcu zły jinchuuriki to niebezpieczny jinchuuriki. Mineło niecałe pięć minut, a chłopak wracał do żywych.
- No w końcu ! Wiesz, jak ja się przestraszyłem jak mi zemdlałeś ?! Wystarczyło mi, że bałem się o Naru ! – krzyczał No Sabaku – I przejdź na dietę grubasie jeden !
- Przepraszam – szepnął Sasuke
- I nawet nie… czekaj co ? – zdziwił się. Czy Uchiha właśnie go przeprosił ?
- Powiedziałem, że przepraszam. – szepnął ponownie.
- Ehhh.. no dobra. Przeżyję. A teraz chodź, trzeba Cię pokazać Hokage. – złapał chłopaka za rękę i po chwili pojawili się przed gabinetem saninki.
- Wejść !- usłyszeli donośny głos kobiety.
- Ohayo Tsu ! Masz gościa. – krzyknął na wejściu czerownowłosy. „Zupełnie jak Naruto” pomyślała. – Uchiha właź !
Powiedział, po czym do Sali wkroczył brunet. Czuł się niepewnie. W końcu jest zdrajcą, więc nie wie, czego ma się spodziewać.
- Ohayo Hokage-sama. – przywitał się. W końcu tego wyczekuje kultura. A on jest Uchiha. – Chciałbym prosić o ponowne przyjęcie do wioski.
- Dobra. Zamieszkać możesz znów w swojej posia…
- Przepraszam, Hokage że się wtrącam. Ale naprawdę mogę wrócić ?
- Uchiha, nie lubię cię i owszem. Ale jesteś ważny dla Naruto, więc przymknę oko na to i owo. A z resztą zabiłeś Orochimaru. Wioska jest ci coś wdzięczna. – powiedziała uśmiechając się lekko.
- A co ze starszyzną ? – zapytał widząc grymas na twarzy Godaime.
- Cóż z tym może być problem. Ale pogrozi im się, że Gaara i Naruto uciekną z wioski, jeśli się nie zgodzą i będą potulni jak baranki. – uśmiechnęła się złowieszczo. – Dobrze, więc podpisz parę papierków i możesz się zbierać.
- Hai Hokage-sama. – powiedział Sasuke, po czym złapał za papiery do podpisania.
************************************************************************
„Gdzie ja jestem?” pomyślał blondyn. Rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się na wielkiej polanie. Wszędzie były piękne kwiaty i drzewa. Słońce świeciło tu mocno, ale lekki wiaterek sprawiał, że nie pociło się niczym świnie.
- Ne, Kyu ! Jesteś tu ? – krzyknął w przestrzeń. Po chwili pojawił się przed nim wysoki mężczyzna. Miał długie czerwone włosy i oczy. Na policzkach widniały lisie blizny podobne do tych blondyna.
- Czyli jesteś. Wiesz może gdzie jesteśmy ? – blondyn uśmiechnął się do przyjaciela.
- Hai. – odpowiedział Kurama
- A mógłbyś mi powiedzieć ?
- Hai.
- No to może powiesz ?! – krzyknął Naru
- Ale co ? – Bijuu udał niewiniątko.
- Nie denerwuj mnie ty ruda wiewiórko ! – krzyknął a w jego prawej ręce zaczął rosnąć Rasengan.
- Dobra dobra, młody weź się opanuj bo ci żyłka pęknie. – zaśmiał się demon. – Ktoś chciał z tobą porozmawiać, więc zciągnął nas tu za pomocą genjutsu. Widocznie albo miał szczęście, albo to on ciebie zaatakował.
- Co ? Co masz na myśli ?
- Mówię, że tego typu genjutsu można wykonać tylko na osobie, która jest w śpiączce.
- Kyuubi ma rację – usłyszeli głos za sobą
- I-Itachi !
- Witaj Naruto.
- Co ty tu robisz ? – spytał blondyn opanowując swoje emocje.
- Mam do ciebie prośbę. Chciałbym abyś pomógł mi wrócić do wioski. – powiedział długowłosy brunet.
- Ale przecież wiesz, że oni cię nie przyjmą.
- Muszę przyznać ci rację. Ale tak naprawdę jestem niewinny…
- Wiem Sasuke mi powiedział. – uśmiechnął się lekko – Ale jednak nie znam całej historii.
- Pokaże ci ją. Spójrz mi w oczy. – zarządził – Mangekyo Sharingan
***************************************************************************
- Hiruzenie, wiesz przecież, że oni zaraz rozpętają nam piekło ! W końcu to Uchiha ! – krzyknął jakiś mężczyzna. „Strasznie przypomina mi Danzou” pomyślał blondyn.
- Danzou- „O miałem rację” uśmiechnął się do siebie- dajmy im szansę. Przecież nie wszyscy tacy są. Weź na przykład obecnego tu z nami Itachiego. – wszyscy spojrzeli na młodszą wersję bruneta.
- Starszyzna się ze mną zgadza Hiruzenie. – powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do Uchihy- Młodzieńcze, albo ty ich się pozbędziesz, albo zrobią to moi podwładni. A mogę ci obiecać, że oni nie oszczędzą nikogo. Nawet twojego małego ototou. – uśmiechnął się wrednie – Więc wybieraj Itachi.
- Zajmę się tym. – powiedział po czym zniknął w białej chmurze dymu.
***************************************************************************
- Czyli to starszyzna zadecydowała o śmierci całego klanu ? – zapytał dotąd milczący demon .
- Tak. A ja głupi dałem się podejść. Nie wiem czy można mnie winić za to, że wykonałem rozkaz i chciałem chronić braciszka.
- Wiesz co łasico ? Pomogę ci ! W końcu będzie spokój w wiosce.
- Dziękuje Naruto. A właśnie. Mam dla ciebie wiadomość. Za jakieś 5,6 dni wybudzisz się ze śpiączki, a w tym czasie prosiłbym cię abyś przeczytał te zwoje. – rzucił mu parę zwoi- Po przeczytaniu będziecie wiedzieć co musicie zrobić. A teraz przepraszam, ale muszę już was pożegnać. – uśmiechnął się- Do zobaczenia Naru- chan, Kyuubi.
- Cześć- powiedzieli obaj, po czym spojrzeli na zwoje- „Dla Nruto” , „Klan Uzumaki”, „Klan Namikaze”, „Kekkei Genkai” – przeczytał blondyn.
-Jak myślisz, o co w tym chodzi ?
- Nie wiem, młody. Przeczytajmy to się dowiemy. – jak powiedział tak zrobili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz