Impreza rozkręciła się na dobre, większość gości byłą już lekko pijana. Wiadomo w końcu to urodziny Gaary, więc toast na jego cześć był, co chwilę. Zbliżała się północ, a także spotkanie Naru z Sasuke, i także najlepszy czas na podanie tortu. Blondyn wraz z pomocą Shikamaru i Nejiego wniósł na salę ogromny czekoladowy tort. Cukiernik wspaniale się spisał. Na torcie byli narysowani słodkim cukrem bliscy Gaary i on sam. Gdy wszyscy skończyli śpiewać już sto lat solenizantowi, nadszedł czas na marzenie i zdmuchnięcie świeczek.
„ Chciałbym, aby Neji był w końcu mój „ – pomyślał rudy i zdmuchnął świeczki. Jakim ogromnym zdziwieniem dla niego było, gdy nagle Hyuuga podszedł do niego i zachłannie wpił się w jego usta. Chłopak uświadomił sobie, iż musiał wypowiedzieć na głos swoje życzenie…
- No widzisz skarbie, właśnie spełniło się twoje marzenie. – szepnął mu do ucha białooki, na co rudzielec spłonął mega wielkim rumieńcem.
- Ślicznie się rumienisz- powiedział jeszcze Neji i już chciał spytać No Sabaku czy będzie jego chłopakiem, gdy nagle zgasło światło. Od razu dało się usłyszeć świsty rzucanych kunai i shurikenów. Już chcieli zacząć się bronić, gdy nagle światło znów zapalono. Gaara rozejrzał się dookoła. Niby wszystko w porządku, ale gdy spojrzał się na ścianę za Nejim nie mógł uwierzyć w to, co widzi. To nie mogło się stać.. nie teraz.. nie jemu. O Kami-sama [ o matko tłm. Jap. Dop. Aut. ] Naruto tylko nie ty proszę nie. Podbiegł szybko do blondyna, który był przybity do ściany a w jego sercu tkwił kunai. Szybko uwolnił przyjaciela.
- Zawołajcie Tsunade ! – krzyknął do zszokowanego tłumu.
- Gaara…. – rudy spojrzał na przyjaciela
- Proszę nie mów nic, oszczędzaj siły. – powiedział a po jego policzku zaczęły płynąć coraz to szybciej słone łzy. Poczuł, że Uzumaki staje się coraz bardziej zimny a jego czakra coraz mniej wykrywalna. – Naruto, nie umieraj, proszę cię nie umieraj… Obiecałeś być ze mną do końca pamiętasz ? – powiedział i bardziej przygarnął blondyna do siebie.
- Gaara… proszę powiedz Sasuke, że … – zaczął pluć krwią i się dławić – powiedz mu, że go kocham- wyszeptał i zamknął oczy. Jego ciało opadło swobodnie.
- Nie, nie, nie, nie.. Naruto nie umieraj. Proszę Naru nie rób tego. Proszę KURWA NIE UMIERAJ ! – krzyknął już całkowicie roztrzęsiony Gaara. Nagle poczuł jak ktoś zabiera mu naruto z rąk, próbował się opierać, lecz stojący za nim Neji obiął go i przytulił do siebie.
- Gaara kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabrali go do szpitala. Piąta się nim zajmie nie martw się. – powiedział, choć sam cholernie bał się o blondyna…
„ Chciałbym, aby Neji był w końcu mój „ – pomyślał rudy i zdmuchnął świeczki. Jakim ogromnym zdziwieniem dla niego było, gdy nagle Hyuuga podszedł do niego i zachłannie wpił się w jego usta. Chłopak uświadomił sobie, iż musiał wypowiedzieć na głos swoje życzenie…
- No widzisz skarbie, właśnie spełniło się twoje marzenie. – szepnął mu do ucha białooki, na co rudzielec spłonął mega wielkim rumieńcem.
- Ślicznie się rumienisz- powiedział jeszcze Neji i już chciał spytać No Sabaku czy będzie jego chłopakiem, gdy nagle zgasło światło. Od razu dało się usłyszeć świsty rzucanych kunai i shurikenów. Już chcieli zacząć się bronić, gdy nagle światło znów zapalono. Gaara rozejrzał się dookoła. Niby wszystko w porządku, ale gdy spojrzał się na ścianę za Nejim nie mógł uwierzyć w to, co widzi. To nie mogło się stać.. nie teraz.. nie jemu. O Kami-sama [ o matko tłm. Jap. Dop. Aut. ] Naruto tylko nie ty proszę nie. Podbiegł szybko do blondyna, który był przybity do ściany a w jego sercu tkwił kunai. Szybko uwolnił przyjaciela.
- Zawołajcie Tsunade ! – krzyknął do zszokowanego tłumu.
- Gaara…. – rudy spojrzał na przyjaciela
- Proszę nie mów nic, oszczędzaj siły. – powiedział a po jego policzku zaczęły płynąć coraz to szybciej słone łzy. Poczuł, że Uzumaki staje się coraz bardziej zimny a jego czakra coraz mniej wykrywalna. – Naruto, nie umieraj, proszę cię nie umieraj… Obiecałeś być ze mną do końca pamiętasz ? – powiedział i bardziej przygarnął blondyna do siebie.
- Gaara… proszę powiedz Sasuke, że … – zaczął pluć krwią i się dławić – powiedz mu, że go kocham- wyszeptał i zamknął oczy. Jego ciało opadło swobodnie.
- Nie, nie, nie, nie.. Naruto nie umieraj. Proszę Naru nie rób tego. Proszę KURWA NIE UMIERAJ ! – krzyknął już całkowicie roztrzęsiony Gaara. Nagle poczuł jak ktoś zabiera mu naruto z rąk, próbował się opierać, lecz stojący za nim Neji obiął go i przytulił do siebie.
- Gaara kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabrali go do szpitala. Piąta się nim zajmie nie martw się. – powiedział, choć sam cholernie bał się o blondyna…
*****
Sasuke czekał już ponad 20 minut na niego. Wciąż go nie było. Widocznię się pomylił…
- Przepraszam Naruto. – szepnął jeszcze, po czym zaczął się oddalać od Konohy. Obejrzał się jeszcze raz na bramę wioski.
- Nie mam, czego tu szukać skoro Naru na mnie nie zależy…- powiedział przez łzy, po czym z krwawiącym sercem odszedł.
Sasuke czekał już ponad 20 minut na niego. Wciąż go nie było. Widocznię się pomylił…
- Przepraszam Naruto. – szepnął jeszcze, po czym zaczął się oddalać od Konohy. Obejrzał się jeszcze raz na bramę wioski.
- Nie mam, czego tu szukać skoro Naru na mnie nie zależy…- powiedział przez łzy, po czym z krwawiącym sercem odszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz