Siedzieli właśnie w gabinecie Tsunade opowiadając jej, co się stało. Godaime Hokage nie wyglądała w ogóle na zdziwioną. Za to rudzielec i inni znajomi Naruto byli wręcz wstrząśnięci sytuacją sprzed pół godziny. Nie rozumieli, co się stało.
- Wezwij ANBU – powiedziała do Shizune, na co ta skinęła głową i po chwili już była poza budynkiem. – Dobrze, przejdźmy do ważniejszej rzeczy. A mianowicie Naruto….
- Wszystko z nim w porządku ?! Nic mu nie jest ?! Co się z nim stało?!- pytania, które zadawali młodzi shinobi zalewały ją strumieniami. Nic nie rozumiała przez ten cały krzyk.
- Cisza ! – zagrzmiała waląc ręką w stół. Na ten wybuch w Sali zapanowała głucha cisza. Wszyscy wiedzieli, że nie wolno podpadać Hokage, gdy jest zła, a w szczególności, gdy jest zła ze względu na Naruto. Wiadome było w całej wiosce, że kobieta traktuje tego blondyna jak własnego syna. A teraz, gdy chłopak ledwo, co uszedł z życiem była jak rozjuszona tygrysica w klatce, która w każdej chwili może się otworzyć. – Ehhh… Naruto się wyliże z tego. Na szczęście kunai, który był celowany w jego serce ominął je o dosłownie milimetr. Gdyby nie to, to nawet czakra Lisa by mu nie pomogła – powiedziała cicho – Chłopak poleży jeszcze trochę w szpitalu, ponieważ nawet Kyuubiemu zejdzie się trochę na regeneracji ciała Naruto. A my będziemy musieli zrobić jeszcze parę badań. Na razie to wszystko. Możecie już iść. – powiedziała i gdy rudowłosy chłopak wraz z resztą przyjaciół zmierzał do wyjścia zatrzymał go głos Hokage. – Gaara ty zostań.
Oboje poczekali aż wszyscy opuszczą pomieszczenie, po czym chłopak chciał się odezwać, lecz przeszkodził mu w tym członek ANBU, który nagle pojawił się w gabinecie naprzeciwko biurka Tsunade.
- Wzywałaś mnie Hokage- sama ? – spytał ów osobnik.
- Tak mam dla ciebie zadanie. Zbierz paru zaufanych sobie i mnie ANBU i przeszukajcie wszystkie księgi i zwoje dotyczące misji i całego życia Minato i Kushiny.
- Jodaime Hokage ? – zdziwił się przybysz.
- Tak. To twoja misja. Gdy znajdziesz coś ciekawego zawiadom mnie o tym.
- Hai Hokage-sama. – powiedział, po czym zniknął w chmurze białego dymu z charakterystycznym „puff”.
- Dobrze wracając do ciebie – spojrzała na chłopca – Gdy odnosiliśmy Naruto do szpitala wypadł mu list. – mówiąc to ukazała chłopakowi kopertę, którą niedawno mu wręczała.
„O cholera ! Uchiha! Zupełnie o nim zapomniałem” pomyślał rudy. Tsunade zobaczyła, że chłopak nagle się spina.
- Stało się, co…
- Nie Hokage –sama. – przerwał jej – Naruto przyjął wiadomości nadzwyczaj normalnie. A teraz przepraszam, ale czy mógłbym już iść ? – spytał
- Rozumiem – piąta skinęła głową – tak, tak możesz już iść.
- Arigatou gozaimasu, sayo – krzyknął i po chwili już biegł w umówione miejsce spotkania z Sasuke. Miał ogromną nadzieję, że go tam jeszcze znajdzie. Gdy dotarł na miejsce, bruneta nigdzie nie było. „Cholera ! Uchiha kretynie gdzieś ty polazł ?!” krzyczał w myślach. Skupił się chwilę, lecz jego czakry też nie wyczuł. „Wygląda na to, że nie ma go w wiosce”
- Kurwa Naruto mnie zabije. – powiedział do siebie, po czym skupił się jeszcze bardziej by spróbować wyczuć, choć odrobinę czakry bruneta. Przez parę sekund nie mógł nic znaleźć, ale gdy przez jedną malutką chwilę poczuł moc Uchihy na wschodzie od razu poleciał za nim. Użył swojego piasku by dotrzeć szybciej. Gdy był coraz bliżej bardziej czuł Uchihe. W końcu, gdy go ujrzał wykrzyknął najgłośniej jak mógł.
- UCHIHA !!! – brunet drgnął słysząc głos No Sabaku, po czym odwrócił się do niego. Gaara widząc go od przodu mógł ujrzeć pusty wyraz oczy. To były oczy, które nie miały już nadziei. Na jego policzkach było widać było widać ślady łez, a usta zagryzałby ponownie się nie rozpłakać.
- Czego chciałeś – powiedział zmęczonym głosem. „On naprawdę go kocha” pomyślał.
- Wracaj do wioski.
- Po co? I tak mnie tam nienawidzą. A Naruto… – głos zaczął mu się łamać – on. On nie chce mnie znać.
- Matko, jaki z ciebie idiota. – krzyknął Gaara, przez co Sasuke spojrzał na niego jak na jakiegoś niespełna rozumu- Wszyscy w wiosce wciąż mają nadzieję, że wrócisz …. Sasuke. A Naru miał się z tobą spotkać , ale na moich urodzinach był no i szykował wszystko, a potem tamci ninja i Naruto on. – zaczął mówić na jednym wdechu, przez co wszystko brzmiało jak bełgot.
- Gaara! Powtórz tylko wolniej i spokojne.
- Ale jak tego nie da się powiedzieć spokojnie do cholery ! – wykrzyknął rudy
- Spróbuj – powiedział Sasuke
- Naru miał iść na spotkanie z tobą po podaniu tortu dla mnie. No, więc o północy dostałem tort i nagle zgasło światło, słyszeliśmy, że ktoś nas atakuje. Nie zdążyliśmy nawet złapać za broń, bo światło zostało zapalone. Ogólnie to nikt nie został nawet draśnięty, ale Naru… On został przybity do ściany a w sercu tkwił mu kunai. Teraz jest w szpitalu. – skończył swoją opowieść, po czym spojrzał na Uchihę, który był cały blady.
- Ej wszystko okej ? – spytał
- Zabierz mnie do wioski, do Naru – wyszeptał, po czym zemdlał wprost w jego ramiona. Gaara przestraszony szybko obejrzał go i z ulgą stwierdził, że zemdlał z szoku. „Cholera, co jest ?! Dzień straszenia Gaary ?” spytał sam siebie w myślach, po czym podążył z Sasuke w ramionach w stronę wioski.
piątek, 31 stycznia 2014
Rozdział 5
Impreza rozkręciła się na dobre, większość gości byłą już lekko pijana. Wiadomo w końcu to urodziny Gaary, więc toast na jego cześć był, co chwilę. Zbliżała się północ, a także spotkanie Naru z Sasuke, i także najlepszy czas na podanie tortu. Blondyn wraz z pomocą Shikamaru i Nejiego wniósł na salę ogromny czekoladowy tort. Cukiernik wspaniale się spisał. Na torcie byli narysowani słodkim cukrem bliscy Gaary i on sam. Gdy wszyscy skończyli śpiewać już sto lat solenizantowi, nadszedł czas na marzenie i zdmuchnięcie świeczek.
„ Chciałbym, aby Neji był w końcu mój „ – pomyślał rudy i zdmuchnął świeczki. Jakim ogromnym zdziwieniem dla niego było, gdy nagle Hyuuga podszedł do niego i zachłannie wpił się w jego usta. Chłopak uświadomił sobie, iż musiał wypowiedzieć na głos swoje życzenie…
- No widzisz skarbie, właśnie spełniło się twoje marzenie. – szepnął mu do ucha białooki, na co rudzielec spłonął mega wielkim rumieńcem.
- Ślicznie się rumienisz- powiedział jeszcze Neji i już chciał spytać No Sabaku czy będzie jego chłopakiem, gdy nagle zgasło światło. Od razu dało się usłyszeć świsty rzucanych kunai i shurikenów. Już chcieli zacząć się bronić, gdy nagle światło znów zapalono. Gaara rozejrzał się dookoła. Niby wszystko w porządku, ale gdy spojrzał się na ścianę za Nejim nie mógł uwierzyć w to, co widzi. To nie mogło się stać.. nie teraz.. nie jemu. O Kami-sama [ o matko tłm. Jap. Dop. Aut. ] Naruto tylko nie ty proszę nie. Podbiegł szybko do blondyna, który był przybity do ściany a w jego sercu tkwił kunai. Szybko uwolnił przyjaciela.
- Zawołajcie Tsunade ! – krzyknął do zszokowanego tłumu.
- Gaara…. – rudy spojrzał na przyjaciela
- Proszę nie mów nic, oszczędzaj siły. – powiedział a po jego policzku zaczęły płynąć coraz to szybciej słone łzy. Poczuł, że Uzumaki staje się coraz bardziej zimny a jego czakra coraz mniej wykrywalna. – Naruto, nie umieraj, proszę cię nie umieraj… Obiecałeś być ze mną do końca pamiętasz ? – powiedział i bardziej przygarnął blondyna do siebie.
- Gaara… proszę powiedz Sasuke, że … – zaczął pluć krwią i się dławić – powiedz mu, że go kocham- wyszeptał i zamknął oczy. Jego ciało opadło swobodnie.
- Nie, nie, nie, nie.. Naruto nie umieraj. Proszę Naru nie rób tego. Proszę KURWA NIE UMIERAJ ! – krzyknął już całkowicie roztrzęsiony Gaara. Nagle poczuł jak ktoś zabiera mu naruto z rąk, próbował się opierać, lecz stojący za nim Neji obiął go i przytulił do siebie.
- Gaara kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabrali go do szpitala. Piąta się nim zajmie nie martw się. – powiedział, choć sam cholernie bał się o blondyna…
„ Chciałbym, aby Neji był w końcu mój „ – pomyślał rudy i zdmuchnął świeczki. Jakim ogromnym zdziwieniem dla niego było, gdy nagle Hyuuga podszedł do niego i zachłannie wpił się w jego usta. Chłopak uświadomił sobie, iż musiał wypowiedzieć na głos swoje życzenie…
- No widzisz skarbie, właśnie spełniło się twoje marzenie. – szepnął mu do ucha białooki, na co rudzielec spłonął mega wielkim rumieńcem.
- Ślicznie się rumienisz- powiedział jeszcze Neji i już chciał spytać No Sabaku czy będzie jego chłopakiem, gdy nagle zgasło światło. Od razu dało się usłyszeć świsty rzucanych kunai i shurikenów. Już chcieli zacząć się bronić, gdy nagle światło znów zapalono. Gaara rozejrzał się dookoła. Niby wszystko w porządku, ale gdy spojrzał się na ścianę za Nejim nie mógł uwierzyć w to, co widzi. To nie mogło się stać.. nie teraz.. nie jemu. O Kami-sama [ o matko tłm. Jap. Dop. Aut. ] Naruto tylko nie ty proszę nie. Podbiegł szybko do blondyna, który był przybity do ściany a w jego sercu tkwił kunai. Szybko uwolnił przyjaciela.
- Zawołajcie Tsunade ! – krzyknął do zszokowanego tłumu.
- Gaara…. – rudy spojrzał na przyjaciela
- Proszę nie mów nic, oszczędzaj siły. – powiedział a po jego policzku zaczęły płynąć coraz to szybciej słone łzy. Poczuł, że Uzumaki staje się coraz bardziej zimny a jego czakra coraz mniej wykrywalna. – Naruto, nie umieraj, proszę cię nie umieraj… Obiecałeś być ze mną do końca pamiętasz ? – powiedział i bardziej przygarnął blondyna do siebie.
- Gaara… proszę powiedz Sasuke, że … – zaczął pluć krwią i się dławić – powiedz mu, że go kocham- wyszeptał i zamknął oczy. Jego ciało opadło swobodnie.
- Nie, nie, nie, nie.. Naruto nie umieraj. Proszę Naru nie rób tego. Proszę KURWA NIE UMIERAJ ! – krzyknął już całkowicie roztrzęsiony Gaara. Nagle poczuł jak ktoś zabiera mu naruto z rąk, próbował się opierać, lecz stojący za nim Neji obiął go i przytulił do siebie.
- Gaara kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabrali go do szpitala. Piąta się nim zajmie nie martw się. – powiedział, choć sam cholernie bał się o blondyna…
*****
Sasuke czekał już ponad 20 minut na niego. Wciąż go nie było. Widocznię się pomylił…
- Przepraszam Naruto. – szepnął jeszcze, po czym zaczął się oddalać od Konohy. Obejrzał się jeszcze raz na bramę wioski.
- Nie mam, czego tu szukać skoro Naru na mnie nie zależy…- powiedział przez łzy, po czym z krwawiącym sercem odszedł.
Sasuke czekał już ponad 20 minut na niego. Wciąż go nie było. Widocznię się pomylił…
- Przepraszam Naruto. – szepnął jeszcze, po czym zaczął się oddalać od Konohy. Obejrzał się jeszcze raz na bramę wioski.
- Nie mam, czego tu szukać skoro Naru na mnie nie zależy…- powiedział przez łzy, po czym z krwawiącym sercem odszedł.
Rozdział 4
- O, Gaara już jesteś. – powiedział Naruto zastawszy Sabaku w kuchni – Mam nadzieję, że nie robisz sobie teraz nic do jedzenia. – blondyn spojrzał podejrzliwie na rudego, który właśnie parzył sobie herbatę.
- Baka ( w języku japońskim oznacza ” głupi ” dpo. aut. ) oczywiście, że nie. – powiedział niewinnym tonem- ja po prostu chciałem się czegoś napić. – skłamał. Ale dobrze wiedział, że Uzumaki kupił ściemę. Może i blondyn jest jednym z najpotężniejszych shinobich Konohy ( wioska Liścia jeśli ktoś by nie wiedział dop. aut. ) ale nie jest najbystrzejszy. Przynajmniej wszyscy tak myślą.
- O to dobrze pamiętasz, że zaraz idziemy na ramen ??- rudy skinął twierdząco głową i Naruciak kontynuował.
- Znalazłem nowy fajny bar z ramenem. Podobno tamten ramen jest lepszy od ramenu Ichiraku ( najlepsza knajpka z ramenem :3 w Konoszie dop. aut. ) Dlatego dziś pójdziemy to sprawdzić.
- Haha Naruto ja cię uwielbiam. Będziesz porównywał smaki Ramenu ? – spytał roześmiany Gaara.
- Baka ( w języku japońskim oznacza ” głupi ” dpo. aut. ) oczywiście, że nie. – powiedział niewinnym tonem- ja po prostu chciałem się czegoś napić. – skłamał. Ale dobrze wiedział, że Uzumaki kupił ściemę. Może i blondyn jest jednym z najpotężniejszych shinobich Konohy ( wioska Liścia jeśli ktoś by nie wiedział dop. aut. ) ale nie jest najbystrzejszy. Przynajmniej wszyscy tak myślą.
- O to dobrze pamiętasz, że zaraz idziemy na ramen ??- rudy skinął twierdząco głową i Naruciak kontynuował.
- Znalazłem nowy fajny bar z ramenem. Podobno tamten ramen jest lepszy od ramenu Ichiraku ( najlepsza knajpka z ramenem :3 w Konoszie dop. aut. ) Dlatego dziś pójdziemy to sprawdzić.
- Haha Naruto ja cię uwielbiam. Będziesz porównywał smaki Ramenu ? – spytał roześmiany Gaara.
- Tak. Więc rusz te swoje zgrabne cztery litery i idziemy na RAMEN ! – wesoły Uzumaki pospieszył rudego i wykrzykiwał to przeróżne hasła by go pospieszyć. Już się nie mógł doczekać aż Gaara zobaczy, że to nie nowy bar z Ramenem, a impreza na jego cześć go czeka. po paru minutach Sabaku w końcu pojawił się w drzwiach gotowy do wyjścia.
- Okej, idziemu na R A M E N ! Ach jak ja kocham ramen. – ględził ucieszony Uzumaki. A Gaara tylko się uśmiechał, ciesząc się, że jego przyjaciel jest szczęśliwy. Bo to oznacza że przeczytał list od Uchihy i zawarta w nim treść nie była zła. Wydawało mu się, że wiadomości z listu były nawet dobre bo jednak dawno Naruto nie był aż tak szczęśliwy.
Droga do ” nowego baru z ramenem ” nie była długa. Na piechotę dojście tam zajmowało z 10 minut. Blondyn nie był pewny czy wszyscy są już gotowi dlatego przed wyjściem napisał smsa do Kiby.
Gaara co chwila zerkał na kolegę co nie uszło uwadze blondyna. Mimo, że większość osób uważa go za nie najmądrzejszego , to na przekór pozorom Naruto potrafił myśleć logicznie. Domyślił się więc, że Sabaku jest ostrożny i nie wie co ma robić, ponieważ blondyn miał dobry humor. Co musiało oznaczać, że wiadomości od Sasuke nie są złe. Ale rudowłosy jest bardzo ciekawski, to chciał wiedzieć co było w tym liście. Naruto to zauważył, aż za dobrze wiedział, że przyjaciel i tak nie da mu spokoju, wyjął list z kieszeni i podał go koledze. Gaara od razu wziął się za czytanie. Gdy skończył byli już na miejscu. Gaara oddał Uzumakiemu list i przytulił blondyna, co oznaczało, że cieszy się z takiego potoku wydarzeń. Naruto oddał uścisk po czym złapał chłopaka za rękę, otworzył drzwi i wepchnął rudego do środka samemu także wchodząc. Sekundę później zapaliły się wszystkie światła, a przyjaciele chłopaków wyskoczyli z ukrycia z głośnym ” NIESPODZIANKA!”. Sabaku nie sądził, że Naruto urządzi mu niespodziankę. W ogóle myślał, że wszyscy zapomnieli o jego urodzinach. Nie wiedział jak ma chłopakowi podziękować za ten prezent więc po prostu mocno go przytulił.
- Naruto … Arigato. – powiedział, a na koszulce blondyna pojawiały się coraz to kolejne łzy szczęścia.
- Teme, czemu płaczesz ? – spytał przestraszony Uzumaki. – Zrobiłem coś źle ?
- Baka to łzy szczęścia- powiedział Gaara i uśmiechnął się do przyjaciela. – Naruto jeszcze raz Arigato.
- Okej, idziemu na R A M E N ! Ach jak ja kocham ramen. – ględził ucieszony Uzumaki. A Gaara tylko się uśmiechał, ciesząc się, że jego przyjaciel jest szczęśliwy. Bo to oznacza że przeczytał list od Uchihy i zawarta w nim treść nie była zła. Wydawało mu się, że wiadomości z listu były nawet dobre bo jednak dawno Naruto nie był aż tak szczęśliwy.
Droga do ” nowego baru z ramenem ” nie była długa. Na piechotę dojście tam zajmowało z 10 minut. Blondyn nie był pewny czy wszyscy są już gotowi dlatego przed wyjściem napisał smsa do Kiby.
Gaara co chwila zerkał na kolegę co nie uszło uwadze blondyna. Mimo, że większość osób uważa go za nie najmądrzejszego , to na przekór pozorom Naruto potrafił myśleć logicznie. Domyślił się więc, że Sabaku jest ostrożny i nie wie co ma robić, ponieważ blondyn miał dobry humor. Co musiało oznaczać, że wiadomości od Sasuke nie są złe. Ale rudowłosy jest bardzo ciekawski, to chciał wiedzieć co było w tym liście. Naruto to zauważył, aż za dobrze wiedział, że przyjaciel i tak nie da mu spokoju, wyjął list z kieszeni i podał go koledze. Gaara od razu wziął się za czytanie. Gdy skończył byli już na miejscu. Gaara oddał Uzumakiemu list i przytulił blondyna, co oznaczało, że cieszy się z takiego potoku wydarzeń. Naruto oddał uścisk po czym złapał chłopaka za rękę, otworzył drzwi i wepchnął rudego do środka samemu także wchodząc. Sekundę później zapaliły się wszystkie światła, a przyjaciele chłopaków wyskoczyli z ukrycia z głośnym ” NIESPODZIANKA!”. Sabaku nie sądził, że Naruto urządzi mu niespodziankę. W ogóle myślał, że wszyscy zapomnieli o jego urodzinach. Nie wiedział jak ma chłopakowi podziękować za ten prezent więc po prostu mocno go przytulił.
- Naruto … Arigato. – powiedział, a na koszulce blondyna pojawiały się coraz to kolejne łzy szczęścia.
- Teme, czemu płaczesz ? – spytał przestraszony Uzumaki. – Zrobiłem coś źle ?
- Baka to łzy szczęścia- powiedział Gaara i uśmiechnął się do przyjaciela. – Naruto jeszcze raz Arigato.
Rozdział 3
- Kurwa Choji, mógłbyś ruszyć te dupsko i pomóc w przygotowaniach ?! – wydarł się Naruto na lekko spłoszonego kolegę.
- Gome Naru, ale przecież wszystko już skończone. Rozejrzyj się. – machnął rękoma wokół sali. – Gaara będzie zachwycony.
- Taak chyba masz rację, za bardzo się przejmuję.
- Przyjęcie na pewno się uda, nie martw się. – Choji poklepał blondyna po ramieniu i odszedł by porozmawiać z Shikamaru.
” Szkoda tylko, że martwię się o coś zupełnie innego” pomyślał Naruto. Było już dość późno a on wciąż nie odczytał listu od Sasuke. Spodziewał się, że brunet będzie chciał się spotkać dziś w godzinach przed przyjęciem. I choć już zbliżała się według blondyna idealna pora na spotkanie to ten i tak nie miał wystarczająco odwagi by przeczytać list. Wyciągnął kopertę z kieszeni i patrzył na nią zastanawiając się co zrobić.
- Przeczytaj.
O boże ! Kiba, nie strasz mnie tak. – wydyszał Uzumaki
- Sorry nie chciałem. Ale powinieneś go przeczytać. – mówiąc to wskazał na list. – Gaara dzwonił do mnie i wszystko powiedział. – ” Hehe no, tak przecież to Gaara ” pomyslał. Inzuka tak samo jak blondyn i rudy woli swoja płeć, dlatego jest drugim w kolejności najlepszym przyjacielem chłopaków. – Wiem, że może ci być ciężko ale chyba lepiej to mieć już za sobą. Nie uważasz ?
Uzumaki spojrzał na list. Kiba ma rację. Lepiej mieć to za sobą. Zaczął powoli otwierać kopertę.
- To ja cie zostawię samego. – powiedział chłopak.- Akamaru choć, zostaw Naru samego.
Blondyn z bijącym sercem otwierał papier. Gdy tylko rozłożył kartkę ujrzał staranne i piękne pismo Uchihy. Z bijącym sercem zaczął czytać.
” Naruto, przepraszam cię.
Wiem, że to za mało, ale tylko tyle dam rade zrobić. Chociaż nie. Mogę ci jeszcze wyjaśnić dlaczego opuściłem wioskę. Pewnie sadzisz, iż zrobiłem to by zemścić się na Itachim. Lecz nie. okazało się, że to nie mój brat wymordował prawię cały klan. Ale to nieważne. Uciekłem z Konohy w poszukiwaniu za czymś co chciałem ci dać. Możesz mi nie wierzyć ale istnieje pewna róża. Na świecie są tylko trzy. Nazywaja się Nigrum Rosa Caritatis, czyli czarna róża prawdziwej miłości. Naruto zakochałem się w tobie już na samym początku. ty rozświetliłeś me serce. Wiem, że ty też coś do mnie czujesz… albo czułeś. Chciałem ci dać tą różę jako znak mojej miłości do ciebie. Przepraszam, że nic nie powiedziałem i opuściłem bez żadnego słowa czy uprzedzenia, ale to była spontaniczna myśl. Chciałbym się z tobą spotkać. Może być dziś o północy przy pomniku twojego ojca ? Czekam na ciebie Naruto. Jeśli się nie pojawisz zrozumiem, że to oznacza iż nie ma dla nas szans. Czekam. Uchiha Sasuke.”
Czy..Czyli Sasuke mnie k…ko…kocha. ” pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie. Postanowił, że pójdzie na spotkanie z brunetem. W końcu on sam wciąż coś do niego czuje. ” Ten dzień naprawdę zapowiada się szczęśliwie.” Chłopak spojrzał na zegarek. Gaara zaraz powinien wrócić do domu, więc Naruto po raz etny powtórzył przyjaciołom co mają zrobić i pobiegł do domu, w którym już czekał na niego rudowłosy chłopak.
- Gome Naru, ale przecież wszystko już skończone. Rozejrzyj się. – machnął rękoma wokół sali. – Gaara będzie zachwycony.
- Taak chyba masz rację, za bardzo się przejmuję.
- Przyjęcie na pewno się uda, nie martw się. – Choji poklepał blondyna po ramieniu i odszedł by porozmawiać z Shikamaru.
” Szkoda tylko, że martwię się o coś zupełnie innego” pomyślał Naruto. Było już dość późno a on wciąż nie odczytał listu od Sasuke. Spodziewał się, że brunet będzie chciał się spotkać dziś w godzinach przed przyjęciem. I choć już zbliżała się według blondyna idealna pora na spotkanie to ten i tak nie miał wystarczająco odwagi by przeczytać list. Wyciągnął kopertę z kieszeni i patrzył na nią zastanawiając się co zrobić.
- Przeczytaj.
O boże ! Kiba, nie strasz mnie tak. – wydyszał Uzumaki
- Sorry nie chciałem. Ale powinieneś go przeczytać. – mówiąc to wskazał na list. – Gaara dzwonił do mnie i wszystko powiedział. – ” Hehe no, tak przecież to Gaara ” pomyslał. Inzuka tak samo jak blondyn i rudy woli swoja płeć, dlatego jest drugim w kolejności najlepszym przyjacielem chłopaków. – Wiem, że może ci być ciężko ale chyba lepiej to mieć już za sobą. Nie uważasz ?
Uzumaki spojrzał na list. Kiba ma rację. Lepiej mieć to za sobą. Zaczął powoli otwierać kopertę.
- To ja cie zostawię samego. – powiedział chłopak.- Akamaru choć, zostaw Naru samego.
Blondyn z bijącym sercem otwierał papier. Gdy tylko rozłożył kartkę ujrzał staranne i piękne pismo Uchihy. Z bijącym sercem zaczął czytać.
” Naruto, przepraszam cię.
Wiem, że to za mało, ale tylko tyle dam rade zrobić. Chociaż nie. Mogę ci jeszcze wyjaśnić dlaczego opuściłem wioskę. Pewnie sadzisz, iż zrobiłem to by zemścić się na Itachim. Lecz nie. okazało się, że to nie mój brat wymordował prawię cały klan. Ale to nieważne. Uciekłem z Konohy w poszukiwaniu za czymś co chciałem ci dać. Możesz mi nie wierzyć ale istnieje pewna róża. Na świecie są tylko trzy. Nazywaja się Nigrum Rosa Caritatis, czyli czarna róża prawdziwej miłości. Naruto zakochałem się w tobie już na samym początku. ty rozświetliłeś me serce. Wiem, że ty też coś do mnie czujesz… albo czułeś. Chciałem ci dać tą różę jako znak mojej miłości do ciebie. Przepraszam, że nic nie powiedziałem i opuściłem bez żadnego słowa czy uprzedzenia, ale to była spontaniczna myśl. Chciałbym się z tobą spotkać. Może być dziś o północy przy pomniku twojego ojca ? Czekam na ciebie Naruto. Jeśli się nie pojawisz zrozumiem, że to oznacza iż nie ma dla nas szans. Czekam. Uchiha Sasuke.”
Czy..Czyli Sasuke mnie k…ko…kocha. ” pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie. Postanowił, że pójdzie na spotkanie z brunetem. W końcu on sam wciąż coś do niego czuje. ” Ten dzień naprawdę zapowiada się szczęśliwie.” Chłopak spojrzał na zegarek. Gaara zaraz powinien wrócić do domu, więc Naruto po raz etny powtórzył przyjaciołom co mają zrobić i pobiegł do domu, w którym już czekał na niego rudowłosy chłopak.
Rozdział 2
- CO ?! – krzyknął Naruto. – Jaja sobie robisz ?! Jak to wrócił ?! Przecież… przecież on nie mógł wrócić. Nie teraz. – w oczach blondyna zaczęły pojawiać się łzy, które z wielkim wysiłkiem powstrzymywał przed wypłynięciem na zewnątrz.
- Naruto przykro mi. Wiem, że to dla ciebie trudne – podszedł do przyjaciela i położył mu dłoń na ramieniu ściskając je lekko. Wiedział, że chłopak nie jest gotowy na to wszystko. Ale czy Naruto kiedykolwiek byłby na to gotowy ? -Jest jeszcze coś – Uzumaki spojrzał na Gaarę trochę lękliwym wzrokiem, który jednak po chwili zmienił się w ten stanowczy, opanowany i wesoły „Narutowy” wzrok.
- Mów Gaara, nic gorszego chyba mnie dziś już nie czeka.- ” Nawet nie wiesz jak się mylisz” pomyślał rudy.
- Więc, cóż …. Sasuke prosił o spotkanie z tobą.- po tych słowach blondyn tak zbladł, że wyglądał jak ściana. Lecz Gaara kontynuował. Wolał to mieć już za sobą. – Sasuke powiedział iż chciałby z tobą porozmawiać o bardzo ważnych dla was obojgu rzeczach. – rudowłosy wyciągnął wcześniej chowany w kieszeni list i podał go Uzumakiemu, który spoglądał na kopertę z lękiem. – To od niego. Prawdopodobnie są tu jakieś wyjaśnienia, chyba dotyczące tego spotkania. Jak i czas i miejsce spotkania. – chłopak spojrzał na przyjaciela – Naruto jeśli nie chcesz tego robić to przecież wiesz, że nie musisz. – Ale blondyn był innego zdania. Nikt ani nic nie zepsuje dziś tego dnia. Pójdzie na to durne spotkanie z tym draniem, wyjaśnią sobie najważniejsze rzeczy, a potem pójdzie na przyjęcie swojego przyjaciela.
- Nie Gaara, wszystko w porządku. Spotkam się z nim, a potem pójdziemy razem na Ramen. Co ty na to ?
- Dobry pomysł, ale ty stawiasz. – skwitował Gaara. ” Dzięki bogu Naruto nie przyjął tego aż tak źle” pomyślał. – Dobra Naru ja spadam bo spóźnię się na misje.
- Nie Gaara, wszystko w porządku. Spotkam się z nim, a potem pójdziemy razem na Ramen. Co ty na to ?
- Dobry pomysł, ale ty stawiasz. – skwitował Gaara. ” Dzięki bogu Naruto nie przyjął tego aż tak źle” pomyślał. – Dobra Naru ja spadam bo spóźnię się na misje.
- Ciekawa jakaś w ogóle ta misja ? – spytał Uzumaki
- Proszę cię. Mamy pomagać odbudować jakąś farmę. Wszędzie będą obsrane krowy, konie i kto wie co jeszcze.
- Ale wiesz, może uda ci się wrzucić twojego senseia w jakieś gówno – zaśmiał się Naruto.
- Hahaha, dobry pomysł. Dzięki Naru. – wziął plecaki pobiegł do drzwi.- Do zobaczenia potem.- uśmiechnął się i wyszedł.
” Hehe co ja bym zrobił bez mojego Gaary ” myślał Naruto. Wchodząc do kuchni spojrzał na list.
- Przeczytam go później. Na razie nie muszę mieć tego durnia w głowie. – powiedział do siebie. Uśmiechnięty zmył naczynia i poszedł się przebrać. Bo w końcu kto zacznie przygotowania do przyjęcia dla Gaary jak nie on.
Rozdział 1
Przystojny szesnastoletni blondyn o cudownie błękitnych oczach właśnie wybudził się z jakiegoś cudownego snu. Spojrzał na zegarek, było jeszcze wcześnie ale wolał się nie spóźnić. W końcu dziś są urodziny jego przyjaciela. Rzem z innymi znajomymi wymyślili że zrobią chłopakowi przyjęcie niespodziankę. Dziś żaden z Shinobich miał niemieć żadnych misji, ale poproszona przez Naruto 5 Hokage dała jedną misję rangi C dla grupy jego przyjaciela. Dzięki czemu będą mieli czas wszystko przyszykować. Szczęśliwy uśmiechnął się, przeciągnął i wstał z łóżka po czym podreptał do pokoju obok.
- Hej, Gaara wstawaj ! – zastukał w drzwi. Zero odpowiedzi. Zastukał więc mocniej. I nic. – Gaara wstawaj cholerny śpiochu ! – wydarł się lekko poirytowany blondyn.
- Jeszcze pięć minuuut – jęczał rudy.
- Gaara chyb nie chcesz bym powiedział twojej siostrze co żeś ostatnio wyprawiał ? – uśmiechnął się perfidnie Naruto słysząc jak rudzielec wręcz spada z łóżka i biegnie do drzwi, w których po chwili stanął ubrany tylko w słodkie różowe bokserki.
- Czasami naprawdę mam dość, że znasz mnie tak dobrze- spiorunował blondyna wzrokiem. Naruto tylko się uśmiechnął.
- Gaara daję ci 15 minut na ogarnięcie się. Czekam na ciebie w kuchni. – powiedział blondyn. Po czym skierował się do kuchni.
- Jeszcze pięć minuuut – jęczał rudy.
- Gaara chyb nie chcesz bym powiedział twojej siostrze co żeś ostatnio wyprawiał ? – uśmiechnął się perfidnie Naruto słysząc jak rudzielec wręcz spada z łóżka i biegnie do drzwi, w których po chwili stanął ubrany tylko w słodkie różowe bokserki.
- Czasami naprawdę mam dość, że znasz mnie tak dobrze- spiorunował blondyna wzrokiem. Naruto tylko się uśmiechnął.
- Gaara daję ci 15 minut na ogarnięcie się. Czekam na ciebie w kuchni. – powiedział blondyn. Po czym skierował się do kuchni.
- Dobrze, dobrze mamusiu- ziewnął rudy i zaczął się szykować. Bardzo się cieszył, ża parę naście lat temu uciekł z Ukrytej Wioski Piasku. Chciał sam iść dalej przez życie ale Kankuro i Temari uciekli razem z nim. I to dzięki nim właściwie poznał Naruto. Już od razu zostali najlepszymi przyjaciółmi i parę tygodni później zamieszkali razem. W jednym domu żyją już dobre 11 lat. Ale to właściwie dobrze. Temari i Kankuro znaleźli sobie mieszkania, a jego siostra nawet m narzeczonego. Był szczęśliwy, że jego siostra znalazł swoją miłość. On i Naruto jeszcze nikogo nie mają.
Oczywiście Gaara już od paru miesięcy miał na oku takiego pewnego ciemnowłosego chłopaka o wspaniałych oczach. Ale wiedział, iż nie ma u niego szans. Oczywiście nie wiedział jak się myli.
Naruto wiedział, że jego przyjacielowi podoba się Hyuuga Neji jak i wiedział, że Neji także coś czuje do Gary. Właśnie dzisiaj w urodziny rudego Hyuuga ma zamiar się ujawnić. „Ahhh to będzie takie romantyczne ” rozmarzył się blondyn i o mało co nie przypalił jajecznicy. Wykładając jedzenie na talerze marzył o tym by znaleźć swoją miłość. Kiedyś sądził, iż koch się w Haruno Sakurze, ale to było zwykłe zauroczenie, poza tym okazało się jednak, że jest ktoś inny. Tak samo jak Gaara chłopak jest biseksualny. Parę lat temu bardzo polubił pewnego chłopaka, tamten także odwdzięczał jego uczucia. Kiedyś byli wrogami rywalizowali dosłownie o wszystko, później zaczęli się przyjaźnić, a potem przerodziło się to w coś głębszego. Naruto myślał, że coś z tego wyjdzie, ale oni nawet ze sobą nie byli. Ten chłopak odszedł nic nie mówiąc, zostawił go by dopełnić zemstę na swoim bracie. Nie raz myślał co by było gdyby…. Dziś jego imię nawet nie mogło przejść mu przez gardło. To było dla Uzumakiego za trudne. Dlatego ON był w tym domu tabu.
Gdy jego przyjaciel pojawił się w kuchni zaczęli jeść w milczeniu. Już prawię pod koniec posiłku odezwał się Gaara.
- Naruto muszę ci coś powiedzieć- spojarzł na przyjaciela współczującym wzrokiem. Naruto już zrozumiał, że wiadomości, które otrzyma nie będą dla niego najprzyjemniejsze. Kiwnął przyjacielowi tylko głową by ten kontynuował. – Rozmawiałem wczoraj z Tsunade nie chciała ci tego mówić osobiście dlatego poprosił mnie o to bo mam na ciebie większy wpływ jak ona. – Naruto lekko się uśmiechnął.
- Naruto muszę ci coś powiedzieć- spojarzł na przyjaciela współczującym wzrokiem. Naruto już zrozumiał, że wiadomości, które otrzyma nie będą dla niego najprzyjemniejsze. Kiwnął przyjacielowi tylko głową by ten kontynuował. – Rozmawiałem wczoraj z Tsunade nie chciała ci tego mówić osobiście dlatego poprosił mnie o to bo mam na ciebie większy wpływ jak ona. – Naruto lekko się uśmiechnął.
- No więc co ta nasza kochana babunia Tsunade wyyśliła ?- spytał blondyn
- Nie będziesz zadowolony, ale muszę złamać zakaz. Sasuke wrócił do Konohy 3 dni temu.
Notka
Naruko wita ponownie. Jak już napisałam na blogu przenoszę go na bloggera. Będzie mi się łatwiej pisało. Mam nadzieję, że nie zrobi to wam różnicy. Wszystkie rozdziały, które były na poprzednim blogu pojawią się jeszcze dziś. Wasza Naruko :3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)