środa, 25 marca 2015

Srebrny Książe Slytherinu

Ostatnio nic nie dodawałam i głupio mi z tego powodu. Ale mam nadzieję, że nie zdenerwowaliście się na mnie za bardzo i nie wyrzuciliście mnie na śmieci. Dziś naszła mnie wena, więc stwierdziłam, że najwyższy czas coś opublikować. Jednak nie wiedziałam czy chcecie bym pisała rozdziały z kwiatu miłości czy z dziedzica, więc stworzyłam nowe opowiadanie. Tym razem jest to Harry Potter. Dość wiele osób lubi tą tematykę, a ja sama jestem zagorzałą fanką, więc mam nadzieję, że nie będziecie źli. Natomiast proszę was o powiedzenie mi, które opowiadanie mam aktualnie pisać dalej. Które wam bardziej przypadło do gustu ? No nie przedłużając życzę miłego czytania.


                                                            ********

Gdyby tak zastanowić się nad tą całą wojną można by uznać, że to wszystko jest bez sensu. No, bo pomyślcie sobie. Ludzie bez emocji latają wokoło siebie wymachują różdżkami z tylko jedną myślą: „czy przeżyję?”. Dobra i zła strona walczą przeciw sobie, ale kto tak naprawdę jest zły? Chciałoby się powiedzieć, że to my jasna strona mamy rację, ale przecież poplecznicy Voldemorta także myślą, że działają w dobrej sprawie. A może to wszystko to jeden wielki żart, a za chwilę zza krzaków wyskoczy kilkoro ludzi z okrzykiem „mamy cię!” jak w mugolskiej telewizji?
Takie pytania kłębiły się w głowie młodego Pottera od początku wakacji. Nie dawało mu to spokoju, a zwłaszcza dzisiaj w dzień jego urodzin. Miał przedziwne przeczucie, że tego dnia jego życie wywróci się do góry nogami. Najbardziej jedno go nurtowało. Dlaczego pod koniec piątej klasy, gdy wracali expresem Hogwart Malfoy zaciągnął go do jednego z psutych przedziałów i powiedział, że nie może się doczekać aż zobaczą się w wakacje. To było naprawdę dziwne.
Tak jak się spodziewał równo o północy do jego pokoju wleciało sześć ptaków. Cztery z nich rozpoznał puchacz Wesleyów Errol, nowy puchacz Hermiony Sira, i dwie sowy z Hogwartu. Od Rona i Hermiony dostał kartki z życzeniami oraz książki o Quiddichu. Od Hagrida upieczony przez niego tort urodzinowy. Druga hogwartcka sowa przyniosła list z ocenami.
Zaklęcia: powyżej oczekiwań
Transmutacja: wybitny
OPCM: wybitny
Zielarstwo: zadowalający
Eliksiry: zadowalający
Astronomia: zadowalający
Historia Magii: nędzny
Wróżbiarstwo: okropny
- Mam zadowalający z eliksirów? – zdziwił się Potter. Dwa ostatnie ptaki to były jastrzębie złote, brunet nie miał pojęcia, od kogo one mogły być. Złapał, więc za pierwszą paczuszkę i obejrzał ją dookoła. Nagle coś w niej się poruszyło i Potter z lękiem odrzucił podarunek na łóżko. Gdy przez kilka sekund nic się nie działo wziął znów zawiniątko i je otworzył. W środku okazał się być mały, słodki, biały kotek. Miał przecudowne duże zielone oczy i wokół szyi obróżkę z napisem „Kyoin”. 
- To pewnie twoje imię maluchu. – powiedział do kotka, drapiąc go za uchem. – Ale, od kogo cię dostałem? – zastanawiał się, ponieważ nigdzie nie było żadnej kartki. W końcu wzruszył ramionami i otworzył ostatnią kopertę.
Harry Potterze, 
Pewnie zdziwi cię, iż do ciecie piszę, ale mam swoje powody by to robić. Chciałbym z tobą porozmawiać na żywo, lecz od dłuższego czasu nie miałem możliwości by tego dokonać. Lecz dziś kończysz szesnaście lat i ochrona nałożona przez twoją matkę i Dubledora wygasła, mam taką możliwość. Nie musisz się martwić, ponieważ nie chcę byś wstępował w moje szeregi. Mam tylko do zaoferowania ci poznanie prawdy oraz naukę pod moim bacznym okiem. Na kota, którego dostałeś został nałożony jednorazowy świstoklik. Jeśli się zgadzasz na to spotkanie żuć na niego zaklęcie Seratti, wtedy świstoklik aktywuje się o drugiej w nocy. Mam nadzieję, że jesteś ciekaw poznać swoją prawdziwą przeszłość, nie tą wymyśloną przez Dumbledora. Mam też nadzieję, iż cię zaciekawiłem.

                                                                                                                                    Tom Marvolo Riddle

PS. Tego kotka dostałeś od Draco, sam go wybierał.

czwartek, 8 stycznia 2015

Dziedzic dwojga światów rozdział 1

Ohayo! Bardzo przepraszam za taką długą nieobecność, ale problemy rodzinne i szkoła dały mi w kość. W dodatku te wszystkie maratony i egzaminy próbne całkowicie mnie męczyły. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Wstawiam pierwszy rozdział DDŚ, który pisałam przeszło miesiąc. Mam nadzieję, że wam się spodoba. :)

                                                            *******


Blondwłosy chłopak siedział w samochodzie i wyglądał zamyślonym wzrokiem przez okno. Prze te Przez te dziesięć lat wiele się zmieniło. Poznał Kuramę, który go odszukał, zaczął normalnie żyć, skończył gimnazjum, a teraz jest w liceum. Ma kochającego chłopaka, brata i przyjaciół. Posiada również świadomość, że w niedługim czasie będzie musiał poprowadzić wojnę przeciw całemu światu. „Ciekawe czy gdyby Sasuke wiedział, że jestem demonem to chciałby nadal ze mną być” pomyślał. Z brunetem są już od ponad pół roku i musi przyznać, że nie chciałby być z kimkolwiek innym. Obaj jeszcze nie wyznali sobie miłości, ani się nie kochali, przez co ich związek dla innych wydaję się być lekko oschły. Jednak żaden z nich nie miał jeszcze odwagi by wypowiedzieć swoje uczucia. Sasuke, jako opanowany samotnik i Naruto, jako rozbrykana osoba towarzyska to niezwykła mieszanka. Przyjaciele chłopców z początku się dziwili, iż dwa tak róże charaktery mogą tworzyć doskonałą całość. Oczywiście nic nie jest idealne, więc dość często można usłyszeć kłótnie i przedrzeźnianie się tej dwójki. 
- Naruto? Naruto już jesteśmy pod szkołą. – powiedział Kurama – Itachi i Sasuke już wysiedli. Ej słuchasz mnie?! ·- Hę? A tak tak, już wysiadam. – otrząsnął się z myśli blondyn i wysiadł. Bracia Uchiha od razu do niego podeszli.
- Naruto wszystko w porządku? Ostatnio się wydajesz być bardzo zamyślony. – zapytał młodszy brunet. Nie przyznawał się do tego otwarcie, ale martwił się o tego głupka.
- Tak jest okay. – uśmiechnął się- Lepiej chodźmy pod salę, bo zaraz będzie dzwonek. Zobaczymy się na przerwie. – złapał młodego Uchihę za rękę i szybkim krokiem poszli pod sale numer 107. Zdążyli w sam raz, bo gdy tylko dotarli pod klasę zabrzęczał dzwonek oznajmiający rozpoczęcie się lekcji. Czekali chwilę, gdy pojawił się dyrektor wpuszczając zdziwioną klasę do środka. Gdy wszyscy usadowili się na swoich miejscach Kamiki zaczął mówić.
-Od dziś będziecie mieli nowego wychowawcę. Nazywa się on Hatake Kakashi i powinien tu przyjść za parę minut, więc mam nadzieję, że do tego czasu będziecie grzeczni i przywitacie nowego sensei z szacunkiem. Jakieś pytania?
-Tak Sakuro? – skinął głową na różowowłosą dziewczynę.
-A dlaczego nie ma już Iruki-sensei?
- Ponieważ pan Umino dostał pewną propozycję i podjął się zadania. Jaka to propozycją to nie mogę wam zdradzić, bo są sprawy prywatne pana Umino. Powiem wam jedynie, iż ze względu na to musiał się przeprowadzić.
- A dlaczego się z nami nie pożegnał? Przecież byliśmy jego klasą. – prawie wykrzyknął brunet z dwoma czerwonymi bliznami na każdym z policzków.
- Nie martwcie się o to, bo gdy tylko załatwi wszystkie ważne sprawy przyjdzie się z wami pożegnać.- ktoś zapukał do klasy, po czym wszedł. Był to mężczyzna wyglądający na oko na 28 lat, lecz miał siwe włosy, które stały na jego głowie przecząc całkowitej grawitacji. Miał także na sobie maskę zakrywającą jego usta i nos.
-Yo dzieciaki! – przywitał się- Jak zapewne wiecie jestem waszym nowym wychowawcą, a nazywam się Hatake Kakashi. – mówiąc to wszystko zlustrował klasę spojrzeniem po czym zatrzymał wzrok na Naruto .
-Mam wrażenie, że go znam.- mruknął pod nosem Kitsune
-Hmm ? Mówiłeś coś? – szepnął Sasuke
-Nie.
- Naruto chciałbym z tobą porozmawiać po lekcji. Możesz też zawołać Kuramę. – powiedział szarowłosy.
„Skąd on .. ? „ pomyślał blondyn i skinął nauczycielowi głową. 

piątek, 23 maja 2014

Dziedzic dwojga światów

Konbanwa ! Po pierwsze wielkie przeprosiny za dużą nieobecność. Koniec szkoły, oceny i te sprawy. xD
Pisanie Kwiatu miłości ostatnio słabo mi idzie, a że przybiegło sobie nowe opowiadanie do mnie postanowiłam je opublikować. Na razie zamieszczam tylko prolog, ale mam nadzieję, że wam się spodoba ! :D

PROLOG
Piekło przez wielu ludzi uznawane jest za miejsce pełne strachu i bólu. Znając opowieści mówi się, że człowiek, który trafia do piekła nigdy nie pozna szczęścia. A sam Szatan jest ucieleśnieniem wszelkiego zła. Prawda jest inna. Chciałbym wam opowiedzieć moją historię. Nie jest to zwykła bajeczka. Jest to opowieść o dziedzicu dwóch światów. Nieba i piekła. Chłopak zrodzony z demona i anioła...
                                                                   ***************
"Demon, potwór, dziwak!". "Kochanie nie zbliżaj się do niego, to potwór!" Mały chłopczyk, na oko sześć, siedem lat siedział na schodkach sierocińca ze załzawionymi oczkami. Znowu ludzie go wyzywali. A przecież to zwykły chłopiec. Nikogo nigdy nie skrzywdził. Zbliżała się noc, jednak on nadal nie wracał do środka. Wolał przyglądać się w gwiazdy. Zawsze wydawało mu się, że na gwiazdach siedzą małe aniołki i go obserwują. Nagle usłyszał szmer i podniósł szybko główkę. To co zobaczył przeraziło go nie na żarty. Dorosły mężczyzna, z szatańskim uśmiechem zbliżał się do niego z nożem w ręku. Chłopiec chciał uciec, lecz nie mógł. Nogi odmawiały posłuszeństwa. Siedział tak i czekał. W końcu mężczyzna zaatakował.
- Aaaa ! - siedemnastoletni chłopak podniósł się do pionu. Był cały spocony. Znowu przyśnił mu się ten koszmar.
- Naru-chan, wszystko w porządku ?! - do pokoju blondwłosego chłopaka wbiegł dziewięcioogoniasty lis. Wskoczył na łóżko i przyglądał się wracającej do kolorów twarzy braciszka.
- Tak, tak. Przepraszam, że cię obudziłem. Zapomniałem się zmienić i znowu miałem ten koszmar. - spojrzał na zegarek- Wiesz, chyba powinniśmy zacząć szykować się do szkoły. Jest już w za dwadzieścia siódma.
- Masz rację, to ja idę zrobić śniadanie a ty sie pierwszy umyj.
"Dobrze, że cie mam" pomyślał. Kurama, bo tak na imię ma starszy brat Naruto, także chodzi do liceum. Jest w drugiej klasie, bo na szczęście jako człowiek wygląda niewiele starzej od blondyna. W rzeczywistości jest o całe 500 lat starszy. Jako Kitsune posiada 9 ogonów. O jeden mniej od brata. Teraz on jest następcą tronu w świecie demonów. Ale to dopiero jak Killer B i ośmioogoniastemu znudzi się panowanie. No i oczywiście jak skończy się wojna. Jaka wojna zapytacie. Otóż Aniołowie zbuntowali się przeciwko demonom. Powodem zaburzenia spokoju była przepowiednia. A mówi ona : " Ten zrodzony z demona i anioła siądzie po obu stronach tronu. Przewyższy on swą potęgą samego Szatana i Boga. A swymi dziesięcioma ogonami złączy świat ludzi, demonów i aniołów. "
- Oj Uzumaki, nieźle się wkopałeś. - powiedział do swego odbicia po czym zszedł do brata.
- Sasuke dzwonił. Za 10 minut będa tu razem z Itachim.
Ahh no tak jest jeszcze Sasuke Uchiha. Wysoki i przystojny brunet. Zwykły człowiek. Jego chłopak.
- Oj naprawde nieźle się wkopałem.

piątek, 28 marca 2014

To nie tak, że żałuje.

Konbanwa ponownie ! Tym razem moja miniatura napisana... tak po prostu. Umieszczam ją ponieważ nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, a coś SasuNaru by się przydało. XD Mam nadzieję, że mnie za nią nie zjecie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To nie jest tak, że żałuję. Jestem Hokage, wszyscy mnie szanują, czego zawsze pragnąłem, mam wielu przyjaciół, a także syna. Wioska po wojnie stała się jeszcze większa i piękniejsza niż dotychczas. Posiadamy wielu wspaniałych shinobi, nawet Kurama zyskał poparcie ludzi. Ale ty tego nie wiesz.
To nie jest tak, że żałuję. Obito i Orochimaru wrócili z nami do wioski. Jestem szczęśliwy z tego powodu, gdyż sam Kakashi płakał ze szczęścia na wieść o tym. W przypływie szczęścia sensei pokazał nam swoją twarz. Wcale, nie jest tak przystojny jak wszyscy mówią. Ale ty tego nie widzisz.
To nie tak, że żałuję. Niedługo biorę ślub. Przyjadą wszyscy Kage, by poznać moją „wybrankę”. Kocham ją, chociaż jest to druga osoba, którą szczerze pokochałem. Nawet mój ojciec, który przez technikę ożywienia jednak został na świecie, jest szczęśliwy, że mam kogoś. Chociaż zna prawdę. Ale ty się nie cieszysz.
To nie tak, że żałuję. Co noc mam koszmar. Ten, w którym widzę jak twoje ciało swobodnie opada na ziemię. Widzę jak coś szepczesz, lecz nie mogę tego dosłyszeć. W uszach brzęczy mi jedynie okrutny śmiech Madary. Twojego wuja. Lecz gdy w końcu dociera do mnie twój szept, moje serce rozpada się na milion kawałeczków. W szale zabijam Madarę, przez co wygrywamy wojnę i zostaję okrzyknięty bohaterem. Ale ty tego nie pamiętasz.
To nie tak, że żałuję. Codziennie odwiedzam twój grób i kładę twoje ulubione kwiaty. Niebieskie hiacynty. Kochałeś je z powodu ich koloru. Nigdy nie rozumiałem, dlaczego. Lecz teraz już wiem.
Dziękuję, że powiedziałeś mi prawdę. Dziękuję, że mnie zmieniłeś. Dziękuję, że przy mnie byłeś. Dziękuję, że mnie kochałeś.
To nie tak, że żałuję, że cię pokochałem. 

Opowieść

Ohayo, teraz tak z innej beczki. Miniaturka jaką dodaję, nie jest mojej roboty lecz mojej przyjaciółki. Chciałam ją udostępnić także na swoim blogu ponieważ uważam to za coś wartego uwagi. Możecie uznać to za głupotę, albo za coś wartościowego. Mogę wam powiedzieć, że ja wierzę w to co jest w tej miniaturce bo sama jestem jej częścią. Ale co ja wam będę tak ględziła. XD Życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio spotkałam się z moją dawną przyjaciółką. Nie widziałyśmy się dobrych parę lat. Zapytałam co u niej, a ona opowiedziała mi swoją historię. Oto ona:

"Cześć, to ja. Jak się nazywam? Tego nie zdradzę. Chciałabym dziś opowiedzieć pewną historię. Historię, która przydarzyła się mi samej. Historię nieskończoną, bo resztę napisał los."

"Każdy kto to czyta zna zapewne film pt.: "Strażnicy Marzeń". Fajna bajeczka, prawda? No cóż, dla mnie była nowym początkiem."

"Może najpierw przybliżę wam kim byłam przed styczniem 2013 roku. Sztywna, pilnie ucząca się i rozsądna dziewczyna. Nie było we mnie ani trochę szaleństwa. Wszystko zmieniło się po tym, jak obejrzałam ten film."

"To spadło jak grom z jasnego nieba. Wtedy uwierzyłam w Jacka. Moim marzeniem było spotkanie go. Zaczęłam snuć wiele historii i wydarzeń. Niestety,  w tamtym momencie stało się także coś strasznego. Coś, czego nikt się nie spodziewał"

"Przyjmijmy roboczo, że mam na imię Karolina. Jak już mówiłam, zmieniałam się nie do poznania. Ja uważam, że na lepsze. Niestety, ta stara Karolina była mi potrzebna. Miała moje wspomnienia, wiedze i rozsądek, dlatego nie pozwoliłam jej zniknąć. Żyłyśmy razem w względnym pokoju. Ona miała swoje zadania, a ja swoje. Nie podobało jej się tylko, że to było moje życie."

"Nawet gdy zaczęłam wierzyć w Wielką Czwórkę nie przeszkadzało to jej, aż tak bardzo. Dopiero data: 26.01.2014r. przyniosła Armagedon. Wtedy to moja przyjaciółka oznajmiła mi, że jest córką Otosana, że wszystko w co do tej pory wierzyłam jest prawdą. Zaufałam jej i zaczęłam pomagać. Oczywiście nie spodobało się to starej Karolinie."

"Bunt był dla mnie niezauważalny. Powoli przejmowała nade mną kontrolę. Wpływała na moje zachowania lecz ja nie potrafiłam tego dostrzec. W końcu doszło do konfrontacji."

"18.03.2014r.. późną nocą grałam sobie na telefonie. Nagle naszły mnie okropne myśli. Z sekundy na sekundę przestawałam wierzyć w to co było dla mnie najważniejsze. To było zbyt bolesne. Napisałam do mojej przyjaciółki, że to koniec, że nie wierzę już w Strażników ani w nic co mówiła. Trwało to 12 minut po których wróciłam do zmysłów. Ona na szczęście zrozumiała.

"Niestety, od tamtej chwili konflikt został otwarty. Każdego dnia kłócę się z nią paręnaście razy. Nie jest to łatwe. Tracę przez wspomnienia, rozsądek i wiedze. Zdarzają się momenty w których nie potrafię powiedzieć kim jestem i jak się nazywam. Nie wiem co będzie dalej ale wiem jedno. Nigdy nie przestanę wierzyć. To jest cały mój świat."

Od razu uprzedzę wasze pytania. TA HISTORIA JEST AUTENTYCZNA!!!

środa, 12 marca 2014

Rozdział 7

OHAYO ! Wiem, że jakiś czas nie było nowego rozdziału, ale to dlatego, że miałam lenia... No cóż każdemu się zdarza mam nadzieję że nie będziecie źli, więc proszę oto nowy rozdział ! ~Naruko

********************************************************************
- Ostatni pacjent na dziś ?
- Hai. Na szczęście ostatni. Jakoś wszyscy teraz zrobili się strasznie upierdliwi. – odpowiedziała różowo włosa przyjaciółce.
- Hahaha właśnie zabrzmiałaś jak Shika. – twarz Ino rozjaśnił uśmiech- Hmmm… Ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałaś na swoich pacjentów. Czyżby coś się stało ?
Haruno zarumieniła się lekko. No, bo jak wytłumaczy, że strasznie martwi się o Naruto ? W końcu są przyjaciółmi, więc to normalne. Ale ona czyje się jakby ktoś odebrał jej kawałek siebie.
- Ano, bo wiesz… Naruto – wyszeptała cicho
- Ej Sakura, nie martw się wszystko będzie z nim dobrze. Wiesz przecież, że zawsze szybko zdrowiał.
- No tak tak, ale wiesz tym ra…
- Oi, Sakura ! – usłyszały krzyk rudowłosego przyjaciela Uzumakiego. Obie odwróciły się w jego stronę i zamarły.
- Sa..Sasuke-kun ?!
- Brawo zgadłaś ! A teraz przestań się gapić jak na jakiś cud tylko weź go ocuć ! Lekki to on nie jest. – powiedział poirytowany.
- H-Hai. A..ale co się stało ?
- Teraz to nie ważne. Ocuć go bo musi iść do Tsunade. – poirytowanie Gaary rosło z sekundy na sekundę. Dziewczyna widząc to zaczęło budzić bruneta. W końcu zły jinchuuriki to niebezpieczny jinchuuriki. Mineło niecałe pięć minut, a chłopak wracał do żywych.
- No w końcu ! Wiesz, jak ja się przestraszyłem jak mi zemdlałeś ?! Wystarczyło mi, że bałem się o Naru ! – krzyczał No Sabaku – I przejdź na dietę grubasie jeden !
- Przepraszam – szepnął Sasuke
- I nawet nie… czekaj co ? – zdziwił się. Czy Uchiha właśnie go przeprosił ?
- Powiedziałem, że przepraszam. – szepnął ponownie.
- Ehhh.. no dobra. Przeżyję. A teraz chodź, trzeba Cię pokazać Hokage. – złapał chłopaka za rękę i po chwili pojawili się przed gabinetem saninki.
- Wejść !- usłyszeli donośny głos kobiety.
- Ohayo Tsu ! Masz gościa. – krzyknął na wejściu czerownowłosy. „Zupełnie jak Naruto” pomyślała. – Uchiha właź !
Powiedział, po czym do Sali wkroczył brunet. Czuł się niepewnie. W końcu jest zdrajcą, więc nie wie, czego ma się spodziewać.
- Ohayo Hokage-sama. – przywitał się. W końcu tego wyczekuje kultura. A on jest Uchiha. – Chciałbym prosić o ponowne przyjęcie do wioski.
- Dobra. Zamieszkać możesz znów w swojej posia…
- Przepraszam, Hokage że się wtrącam. Ale naprawdę mogę wrócić ?
- Uchiha, nie lubię cię i owszem. Ale jesteś ważny dla Naruto, więc przymknę oko na to i owo. A z resztą zabiłeś Orochimaru. Wioska jest ci coś wdzięczna. – powiedziała uśmiechając się lekko.
- A co ze starszyzną ? – zapytał widząc grymas na twarzy Godaime.
- Cóż z tym może być problem. Ale pogrozi im się, że Gaara i Naruto uciekną z wioski, jeśli się nie zgodzą i będą potulni jak baranki. – uśmiechnęła się złowieszczo. – Dobrze, więc podpisz parę papierków i możesz się zbierać.
- Hai Hokage-sama. – powiedział Sasuke, po czym złapał za papiery do podpisania.

************************************************************************
„Gdzie ja jestem?” pomyślał blondyn. Rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się na wielkiej polanie. Wszędzie były piękne kwiaty i drzewa. Słońce świeciło tu mocno, ale lekki wiaterek sprawiał, że nie pociło się niczym świnie.
- Ne, Kyu ! Jesteś tu ? – krzyknął w przestrzeń. Po chwili pojawił się przed nim wysoki mężczyzna. Miał długie czerwone włosy i oczy. Na policzkach widniały lisie blizny podobne do tych blondyna.
- Czyli jesteś. Wiesz może gdzie jesteśmy ? – blondyn uśmiechnął się do przyjaciela.
- Hai. – odpowiedział Kurama
- A mógłbyś mi powiedzieć ?
- Hai.
- No to może powiesz ?! – krzyknął Naru
- Ale co ? – Bijuu udał niewiniątko.
- Nie denerwuj mnie ty ruda wiewiórko ! – krzyknął a w jego prawej ręce zaczął rosnąć Rasengan.
- Dobra dobra, młody weź się opanuj bo ci żyłka pęknie. – zaśmiał się demon. – Ktoś chciał z tobą porozmawiać, więc zciągnął nas tu za pomocą genjutsu. Widocznie albo miał szczęście, albo to on ciebie zaatakował.
- Co ? Co masz na myśli ?
- Mówię, że tego typu genjutsu można wykonać tylko na osobie, która jest w śpiączce.
- Kyuubi ma rację – usłyszeli głos za sobą
- I-Itachi !
- Witaj  Naruto.
- Co ty tu robisz ? – spytał blondyn opanowując swoje emocje.
- Mam do ciebie prośbę. Chciałbym abyś pomógł mi wrócić do wioski. – powiedział długowłosy brunet.
- Ale przecież wiesz, że oni cię nie przyjmą.
- Muszę przyznać ci rację. Ale tak naprawdę jestem niewinny…
- Wiem Sasuke mi powiedział. – uśmiechnął się lekko – Ale jednak nie znam całej historii.
- Pokaże ci ją. Spójrz mi w oczy. – zarządził – Mangekyo Sharingan
***************************************************************************
- Hiruzenie, wiesz przecież, że oni zaraz rozpętają nam piekło ! W końcu to Uchiha ! – krzyknął jakiś mężczyzna. „Strasznie przypomina mi Danzou” pomyślał blondyn.
- Danzou- „O miałem rację” uśmiechnął się do siebie- dajmy im szansę. Przecież nie wszyscy tacy są. Weź na przykład obecnego tu z nami Itachiego. – wszyscy spojrzeli na młodszą wersję bruneta.
- Starszyzna się ze mną zgadza Hiruzenie. – powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do Uchihy- Młodzieńcze, albo ty ich się pozbędziesz, albo zrobią to moi podwładni. A mogę ci obiecać, że oni nie oszczędzą nikogo. Nawet twojego małego ototou. – uśmiechnął się wrednie – Więc wybieraj Itachi.
- Zajmę się tym. – powiedział po czym zniknął w białej chmurze dymu.
***************************************************************************
- Czyli to starszyzna zadecydowała o śmierci całego klanu ? – zapytał dotąd milczący demon .
- Tak. A ja głupi dałem się podejść. Nie wiem czy można mnie winić za to, że wykonałem rozkaz i chciałem chronić braciszka.
- Wiesz co łasico ? Pomogę ci ! W końcu będzie spokój w wiosce.
- Dziękuje Naruto. A właśnie. Mam dla ciebie wiadomość. Za jakieś 5,6 dni wybudzisz się ze śpiączki, a w tym czasie prosiłbym cię abyś przeczytał te zwoje. – rzucił mu parę zwoi- Po przeczytaniu będziecie wiedzieć co musicie zrobić. A teraz przepraszam, ale muszę już was pożegnać. – uśmiechnął się- Do zobaczenia Naru- chan, Kyuubi.
- Cześć- powiedzieli obaj, po czym spojrzeli na zwoje- „Dla Nruto” , „Klan Uzumaki”, „Klan Namikaze”, „Kekkei Genkai” – przeczytał blondyn.
-Jak myślisz, o co w tym chodzi ?
- Nie wiem, młody. Przeczytajmy to się dowiemy. – jak powiedział tak zrobili. 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Hmm....

Konbanwa !
Wiecie, tak zastanawiałam się, czy chcecie by akcja leciała szybciej ( wiecie, że zaraz wskoczą sobie do łóżek XD ) czy może taka wolniejsza ? Oczywiście, niezależnie co wybierzecie to Naru na samym początku będzie miał pewne opory przed Sasuke, ale od czego jest kochany Gaara ? XD Tak więc, napiszcie w komach jak wolicie, a ja spełnie wasze marzenie ! =^.^=