********
Gdyby tak
zastanowić się nad tą całą wojną można by uznać, że to wszystko jest bez sensu.
No, bo pomyślcie sobie. Ludzie bez emocji latają wokoło siebie wymachują
różdżkami z tylko jedną myślą: „czy przeżyję?”. Dobra i zła strona walczą
przeciw sobie, ale kto tak naprawdę jest zły? Chciałoby się powiedzieć, że to
my jasna strona mamy rację, ale przecież poplecznicy Voldemorta także myślą, że
działają w dobrej sprawie. A może to wszystko to jeden wielki żart, a za chwilę
zza krzaków wyskoczy kilkoro ludzi z okrzykiem „mamy cię!” jak w mugolskiej
telewizji?
Takie
pytania kłębiły się w głowie młodego Pottera od początku wakacji. Nie dawało mu
to spokoju, a zwłaszcza dzisiaj w dzień jego urodzin. Miał przedziwne
przeczucie, że tego dnia jego życie wywróci się do góry nogami. Najbardziej
jedno go nurtowało. Dlaczego pod koniec piątej klasy, gdy wracali expresem
Hogwart Malfoy zaciągnął go do jednego z psutych przedziałów i powiedział, że
nie może się doczekać aż zobaczą się w wakacje. To było naprawdę dziwne.
Tak jak się
spodziewał równo o północy do jego pokoju wleciało sześć ptaków. Cztery z nich
rozpoznał puchacz Wesleyów Errol, nowy puchacz Hermiony Sira, i dwie sowy z
Hogwartu. Od Rona i Hermiony dostał kartki z życzeniami oraz książki o
Quiddichu. Od Hagrida upieczony przez niego tort urodzinowy. Druga hogwartcka
sowa przyniosła list z ocenami.
Zaklęcia: powyżej oczekiwań
Transmutacja: wybitny
OPCM: wybitny
Zielarstwo: zadowalający
Eliksiry: zadowalający
Astronomia: zadowalający
Historia Magii: nędzny
Wróżbiarstwo: okropny
- Mam
zadowalający z eliksirów? – zdziwił się Potter. Dwa ostatnie ptaki to były
jastrzębie złote, brunet nie miał pojęcia, od kogo one mogły być. Złapał, więc
za pierwszą paczuszkę i obejrzał ją dookoła. Nagle coś w niej się poruszyło i
Potter z lękiem odrzucił podarunek na łóżko. Gdy przez kilka sekund nic się nie
działo wziął znów zawiniątko i je otworzył. W środku okazał się być mały,
słodki, biały kotek. Miał przecudowne duże zielone oczy i wokół szyi obróżkę z
napisem „Kyoin”.
- To pewnie
twoje imię maluchu. – powiedział do kotka, drapiąc go za uchem. – Ale, od kogo
cię dostałem? – zastanawiał się, ponieważ nigdzie nie było żadnej kartki. W
końcu wzruszył ramionami i otworzył ostatnią kopertę.
Harry Potterze,
Pewnie zdziwi cię, iż do ciecie piszę, ale
mam swoje powody by to robić. Chciałbym z tobą porozmawiać na żywo, lecz od
dłuższego czasu nie miałem możliwości by tego dokonać. Lecz dziś kończysz
szesnaście lat i ochrona nałożona przez twoją matkę i Dubledora wygasła, mam
taką możliwość. Nie musisz się martwić, ponieważ nie chcę byś wstępował w moje
szeregi. Mam tylko do zaoferowania ci poznanie prawdy oraz naukę pod moim
bacznym okiem. Na kota, którego dostałeś został nałożony jednorazowy
świstoklik. Jeśli się zgadzasz na to spotkanie żuć na niego zaklęcie Seratti,
wtedy świstoklik aktywuje się o drugiej w nocy. Mam nadzieję, że jesteś ciekaw
poznać swoją prawdziwą przeszłość, nie tą wymyśloną przez Dumbledora. Mam też
nadzieję, iż cię zaciekawiłem.
Tom Marvolo
Riddle
PS. Tego kotka dostałeś od Draco, sam go
wybierał.