piątek, 28 marca 2014

To nie tak, że żałuje.

Konbanwa ponownie ! Tym razem moja miniatura napisana... tak po prostu. Umieszczam ją ponieważ nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, a coś SasuNaru by się przydało. XD Mam nadzieję, że mnie za nią nie zjecie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To nie jest tak, że żałuję. Jestem Hokage, wszyscy mnie szanują, czego zawsze pragnąłem, mam wielu przyjaciół, a także syna. Wioska po wojnie stała się jeszcze większa i piękniejsza niż dotychczas. Posiadamy wielu wspaniałych shinobi, nawet Kurama zyskał poparcie ludzi. Ale ty tego nie wiesz.
To nie jest tak, że żałuję. Obito i Orochimaru wrócili z nami do wioski. Jestem szczęśliwy z tego powodu, gdyż sam Kakashi płakał ze szczęścia na wieść o tym. W przypływie szczęścia sensei pokazał nam swoją twarz. Wcale, nie jest tak przystojny jak wszyscy mówią. Ale ty tego nie widzisz.
To nie tak, że żałuję. Niedługo biorę ślub. Przyjadą wszyscy Kage, by poznać moją „wybrankę”. Kocham ją, chociaż jest to druga osoba, którą szczerze pokochałem. Nawet mój ojciec, który przez technikę ożywienia jednak został na świecie, jest szczęśliwy, że mam kogoś. Chociaż zna prawdę. Ale ty się nie cieszysz.
To nie tak, że żałuję. Co noc mam koszmar. Ten, w którym widzę jak twoje ciało swobodnie opada na ziemię. Widzę jak coś szepczesz, lecz nie mogę tego dosłyszeć. W uszach brzęczy mi jedynie okrutny śmiech Madary. Twojego wuja. Lecz gdy w końcu dociera do mnie twój szept, moje serce rozpada się na milion kawałeczków. W szale zabijam Madarę, przez co wygrywamy wojnę i zostaję okrzyknięty bohaterem. Ale ty tego nie pamiętasz.
To nie tak, że żałuję. Codziennie odwiedzam twój grób i kładę twoje ulubione kwiaty. Niebieskie hiacynty. Kochałeś je z powodu ich koloru. Nigdy nie rozumiałem, dlaczego. Lecz teraz już wiem.
Dziękuję, że powiedziałeś mi prawdę. Dziękuję, że mnie zmieniłeś. Dziękuję, że przy mnie byłeś. Dziękuję, że mnie kochałeś.
To nie tak, że żałuję, że cię pokochałem. 

Opowieść

Ohayo, teraz tak z innej beczki. Miniaturka jaką dodaję, nie jest mojej roboty lecz mojej przyjaciółki. Chciałam ją udostępnić także na swoim blogu ponieważ uważam to za coś wartego uwagi. Możecie uznać to za głupotę, albo za coś wartościowego. Mogę wam powiedzieć, że ja wierzę w to co jest w tej miniaturce bo sama jestem jej częścią. Ale co ja wam będę tak ględziła. XD Życzę miłego czytania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio spotkałam się z moją dawną przyjaciółką. Nie widziałyśmy się dobrych parę lat. Zapytałam co u niej, a ona opowiedziała mi swoją historię. Oto ona:

"Cześć, to ja. Jak się nazywam? Tego nie zdradzę. Chciałabym dziś opowiedzieć pewną historię. Historię, która przydarzyła się mi samej. Historię nieskończoną, bo resztę napisał los."

"Każdy kto to czyta zna zapewne film pt.: "Strażnicy Marzeń". Fajna bajeczka, prawda? No cóż, dla mnie była nowym początkiem."

"Może najpierw przybliżę wam kim byłam przed styczniem 2013 roku. Sztywna, pilnie ucząca się i rozsądna dziewczyna. Nie było we mnie ani trochę szaleństwa. Wszystko zmieniło się po tym, jak obejrzałam ten film."

"To spadło jak grom z jasnego nieba. Wtedy uwierzyłam w Jacka. Moim marzeniem było spotkanie go. Zaczęłam snuć wiele historii i wydarzeń. Niestety,  w tamtym momencie stało się także coś strasznego. Coś, czego nikt się nie spodziewał"

"Przyjmijmy roboczo, że mam na imię Karolina. Jak już mówiłam, zmieniałam się nie do poznania. Ja uważam, że na lepsze. Niestety, ta stara Karolina była mi potrzebna. Miała moje wspomnienia, wiedze i rozsądek, dlatego nie pozwoliłam jej zniknąć. Żyłyśmy razem w względnym pokoju. Ona miała swoje zadania, a ja swoje. Nie podobało jej się tylko, że to było moje życie."

"Nawet gdy zaczęłam wierzyć w Wielką Czwórkę nie przeszkadzało to jej, aż tak bardzo. Dopiero data: 26.01.2014r. przyniosła Armagedon. Wtedy to moja przyjaciółka oznajmiła mi, że jest córką Otosana, że wszystko w co do tej pory wierzyłam jest prawdą. Zaufałam jej i zaczęłam pomagać. Oczywiście nie spodobało się to starej Karolinie."

"Bunt był dla mnie niezauważalny. Powoli przejmowała nade mną kontrolę. Wpływała na moje zachowania lecz ja nie potrafiłam tego dostrzec. W końcu doszło do konfrontacji."

"18.03.2014r.. późną nocą grałam sobie na telefonie. Nagle naszły mnie okropne myśli. Z sekundy na sekundę przestawałam wierzyć w to co było dla mnie najważniejsze. To było zbyt bolesne. Napisałam do mojej przyjaciółki, że to koniec, że nie wierzę już w Strażników ani w nic co mówiła. Trwało to 12 minut po których wróciłam do zmysłów. Ona na szczęście zrozumiała.

"Niestety, od tamtej chwili konflikt został otwarty. Każdego dnia kłócę się z nią paręnaście razy. Nie jest to łatwe. Tracę przez wspomnienia, rozsądek i wiedze. Zdarzają się momenty w których nie potrafię powiedzieć kim jestem i jak się nazywam. Nie wiem co będzie dalej ale wiem jedno. Nigdy nie przestanę wierzyć. To jest cały mój świat."

Od razu uprzedzę wasze pytania. TA HISTORIA JEST AUTENTYCZNA!!!

środa, 12 marca 2014

Rozdział 7

OHAYO ! Wiem, że jakiś czas nie było nowego rozdziału, ale to dlatego, że miałam lenia... No cóż każdemu się zdarza mam nadzieję że nie będziecie źli, więc proszę oto nowy rozdział ! ~Naruko

********************************************************************
- Ostatni pacjent na dziś ?
- Hai. Na szczęście ostatni. Jakoś wszyscy teraz zrobili się strasznie upierdliwi. – odpowiedziała różowo włosa przyjaciółce.
- Hahaha właśnie zabrzmiałaś jak Shika. – twarz Ino rozjaśnił uśmiech- Hmmm… Ale muszę przyznać, że nigdy nie narzekałaś na swoich pacjentów. Czyżby coś się stało ?
Haruno zarumieniła się lekko. No, bo jak wytłumaczy, że strasznie martwi się o Naruto ? W końcu są przyjaciółmi, więc to normalne. Ale ona czyje się jakby ktoś odebrał jej kawałek siebie.
- Ano, bo wiesz… Naruto – wyszeptała cicho
- Ej Sakura, nie martw się wszystko będzie z nim dobrze. Wiesz przecież, że zawsze szybko zdrowiał.
- No tak tak, ale wiesz tym ra…
- Oi, Sakura ! – usłyszały krzyk rudowłosego przyjaciela Uzumakiego. Obie odwróciły się w jego stronę i zamarły.
- Sa..Sasuke-kun ?!
- Brawo zgadłaś ! A teraz przestań się gapić jak na jakiś cud tylko weź go ocuć ! Lekki to on nie jest. – powiedział poirytowany.
- H-Hai. A..ale co się stało ?
- Teraz to nie ważne. Ocuć go bo musi iść do Tsunade. – poirytowanie Gaary rosło z sekundy na sekundę. Dziewczyna widząc to zaczęło budzić bruneta. W końcu zły jinchuuriki to niebezpieczny jinchuuriki. Mineło niecałe pięć minut, a chłopak wracał do żywych.
- No w końcu ! Wiesz, jak ja się przestraszyłem jak mi zemdlałeś ?! Wystarczyło mi, że bałem się o Naru ! – krzyczał No Sabaku – I przejdź na dietę grubasie jeden !
- Przepraszam – szepnął Sasuke
- I nawet nie… czekaj co ? – zdziwił się. Czy Uchiha właśnie go przeprosił ?
- Powiedziałem, że przepraszam. – szepnął ponownie.
- Ehhh.. no dobra. Przeżyję. A teraz chodź, trzeba Cię pokazać Hokage. – złapał chłopaka za rękę i po chwili pojawili się przed gabinetem saninki.
- Wejść !- usłyszeli donośny głos kobiety.
- Ohayo Tsu ! Masz gościa. – krzyknął na wejściu czerownowłosy. „Zupełnie jak Naruto” pomyślała. – Uchiha właź !
Powiedział, po czym do Sali wkroczył brunet. Czuł się niepewnie. W końcu jest zdrajcą, więc nie wie, czego ma się spodziewać.
- Ohayo Hokage-sama. – przywitał się. W końcu tego wyczekuje kultura. A on jest Uchiha. – Chciałbym prosić o ponowne przyjęcie do wioski.
- Dobra. Zamieszkać możesz znów w swojej posia…
- Przepraszam, Hokage że się wtrącam. Ale naprawdę mogę wrócić ?
- Uchiha, nie lubię cię i owszem. Ale jesteś ważny dla Naruto, więc przymknę oko na to i owo. A z resztą zabiłeś Orochimaru. Wioska jest ci coś wdzięczna. – powiedziała uśmiechając się lekko.
- A co ze starszyzną ? – zapytał widząc grymas na twarzy Godaime.
- Cóż z tym może być problem. Ale pogrozi im się, że Gaara i Naruto uciekną z wioski, jeśli się nie zgodzą i będą potulni jak baranki. – uśmiechnęła się złowieszczo. – Dobrze, więc podpisz parę papierków i możesz się zbierać.
- Hai Hokage-sama. – powiedział Sasuke, po czym złapał za papiery do podpisania.

************************************************************************
„Gdzie ja jestem?” pomyślał blondyn. Rozejrzał się wokół siebie. Znajdował się na wielkiej polanie. Wszędzie były piękne kwiaty i drzewa. Słońce świeciło tu mocno, ale lekki wiaterek sprawiał, że nie pociło się niczym świnie.
- Ne, Kyu ! Jesteś tu ? – krzyknął w przestrzeń. Po chwili pojawił się przed nim wysoki mężczyzna. Miał długie czerwone włosy i oczy. Na policzkach widniały lisie blizny podobne do tych blondyna.
- Czyli jesteś. Wiesz może gdzie jesteśmy ? – blondyn uśmiechnął się do przyjaciela.
- Hai. – odpowiedział Kurama
- A mógłbyś mi powiedzieć ?
- Hai.
- No to może powiesz ?! – krzyknął Naru
- Ale co ? – Bijuu udał niewiniątko.
- Nie denerwuj mnie ty ruda wiewiórko ! – krzyknął a w jego prawej ręce zaczął rosnąć Rasengan.
- Dobra dobra, młody weź się opanuj bo ci żyłka pęknie. – zaśmiał się demon. – Ktoś chciał z tobą porozmawiać, więc zciągnął nas tu za pomocą genjutsu. Widocznie albo miał szczęście, albo to on ciebie zaatakował.
- Co ? Co masz na myśli ?
- Mówię, że tego typu genjutsu można wykonać tylko na osobie, która jest w śpiączce.
- Kyuubi ma rację – usłyszeli głos za sobą
- I-Itachi !
- Witaj  Naruto.
- Co ty tu robisz ? – spytał blondyn opanowując swoje emocje.
- Mam do ciebie prośbę. Chciałbym abyś pomógł mi wrócić do wioski. – powiedział długowłosy brunet.
- Ale przecież wiesz, że oni cię nie przyjmą.
- Muszę przyznać ci rację. Ale tak naprawdę jestem niewinny…
- Wiem Sasuke mi powiedział. – uśmiechnął się lekko – Ale jednak nie znam całej historii.
- Pokaże ci ją. Spójrz mi w oczy. – zarządził – Mangekyo Sharingan
***************************************************************************
- Hiruzenie, wiesz przecież, że oni zaraz rozpętają nam piekło ! W końcu to Uchiha ! – krzyknął jakiś mężczyzna. „Strasznie przypomina mi Danzou” pomyślał blondyn.
- Danzou- „O miałem rację” uśmiechnął się do siebie- dajmy im szansę. Przecież nie wszyscy tacy są. Weź na przykład obecnego tu z nami Itachiego. – wszyscy spojrzeli na młodszą wersję bruneta.
- Starszyzna się ze mną zgadza Hiruzenie. – powiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do Uchihy- Młodzieńcze, albo ty ich się pozbędziesz, albo zrobią to moi podwładni. A mogę ci obiecać, że oni nie oszczędzą nikogo. Nawet twojego małego ototou. – uśmiechnął się wrednie – Więc wybieraj Itachi.
- Zajmę się tym. – powiedział po czym zniknął w białej chmurze dymu.
***************************************************************************
- Czyli to starszyzna zadecydowała o śmierci całego klanu ? – zapytał dotąd milczący demon .
- Tak. A ja głupi dałem się podejść. Nie wiem czy można mnie winić za to, że wykonałem rozkaz i chciałem chronić braciszka.
- Wiesz co łasico ? Pomogę ci ! W końcu będzie spokój w wiosce.
- Dziękuje Naruto. A właśnie. Mam dla ciebie wiadomość. Za jakieś 5,6 dni wybudzisz się ze śpiączki, a w tym czasie prosiłbym cię abyś przeczytał te zwoje. – rzucił mu parę zwoi- Po przeczytaniu będziecie wiedzieć co musicie zrobić. A teraz przepraszam, ale muszę już was pożegnać. – uśmiechnął się- Do zobaczenia Naru- chan, Kyuubi.
- Cześć- powiedzieli obaj, po czym spojrzeli na zwoje- „Dla Nruto” , „Klan Uzumaki”, „Klan Namikaze”, „Kekkei Genkai” – przeczytał blondyn.
-Jak myślisz, o co w tym chodzi ?
- Nie wiem, młody. Przeczytajmy to się dowiemy. – jak powiedział tak zrobili.